Zmiana sposobu prezentacji
Istnieją czynności, które ułatwiają demonstrowanie negatywnych emocji. Właśnie wykonywała jedną z nich. Sztukę agresywnego mycia zębów miała opanowaną do perfekcji - wszyscy się w końcu łamali.
- No to co ci właściwie jest? – spytał, krążąc nerwowo po pokoju. Miętosił w dłoniach „Neurotyczną osobowość naszych czasów”.
Odczekała chwilę, żeby precyzyjnie splunąć.
- Nic – odrzekła z pianą na ustach. – A dlaczegóżby miało mi coś być? – dodała świadomie i z wysiłkiem rozwierając zaciśnięte szczęki.
- Wydajesz się… zła? – niepewność załamała mu głos. Spojrzał bezradnie na książkę, jakby miała udzielić mu jakichś odpowiedzi. Nic z tego.
(...)
--- full text ---
jebię ten wiersz i go
jebię od lat.
mogłam trzynaście mieć
kiedy zaczęłam.
temat: manifest [ale mnie zajebią]
Poetów, Pokolenia, Tych Moich
[coniebądź]
rówieśników. Jest pomysł.
Samobójstwo, serio.
Masochizm ze stalówką.
Nic, jebiemy dalej.
2.
niech mnie, znów mnie
zjebali za banał.
jak bez banału, ja
jeszcze chcę mówić!
we własny pępek patrzę w wolnym czasie
(z niejaką frajdą, pępek w pełnej krasie)
No banał, klisza, i weź tu coś powiedz:
(...)
--- full text ---
Lublin moje nie
moje miasto to
ja to dla ciebie
gra
harmonia w bramie nie zaprasza mnie
żadne z tych miejsc, te otwarte drzwi
śmieją się drwią
z drzwi zamkniętych we mnie.
śmiać mi się chce, w głowie
a nie w ciele.
chce mi się zaśmiać,
cały pusty plac
nie mogę, czekam, dawni przyjaciele
przybędą wkrótce, ażeby niezręcznie
o nic nie spytać, nie powiedzieć nic
wymienić hasła rytualnych miejsc
dotknąć więc w sumie
wcale nie dotykać
(...)
--- full text ---
I
w poszukiwaniu straconego
z cierpliwym ślimakiem
czasu między palcami
cisze nie chcą wygłuszyć
tupotu kotów po
wrażliwej membranie
minut
II
ucho naciągnięte cienko
na dźwięki dzwonów
nastawiam rzęs
wzniesiona brew
ułowi światło
III
wnikam w przestrzenie
(...)
--- full text ---
bez tytułu [wyjątek z większej całości]
krzyk zamknięty w gardle, bo
tłok i tłum i szok i szum i nieraz stała na jednej nodze w tramwaju, a jednak to pierwszy raz, gdy palce odnajdują krocze. Palce przynależą do twarzy starannie odwróconej, skroni przyprószonych siwizną. Milcząc, podnosi siatkę z zakupami, chroniąc miękki brzuch. Truskawki krwawią w objęciach papierowej torby,
coraz mocniej poddane naciskowi.
scream strangled inside her throat, 'cause
crowd and crush and loud and rush and she has, several times, stood on one leg inside a tram, but it's still a first time occurence, fingers travelling to crotch. Fingers belong to a face firmly turned away, temples peppered with grey. Silent, she pulls up a grocery bag, protecting the soft underbelly. Strawberries bleed within the paper bag, the pressure harder still.
bez tytułu [wyjątek z większej całości]
pragnienie pisania, pisanie pragnienia. już któryś raz te słowa dwa owijają się wokół siebie w przestrzeni mojej głowy.
writing desire, desire to write. time and again those two words embrace each other in the space of my head.
channeling
desire through writing. you need no psychology degree to see how it
works. my body, full of words, made of words, body of text. my leg
called a leg, my shoulder shaped against the letters. my thoughts, my
words, my skin, impossible to touch. you can't touch words; all I ever
touch is an unknown I'm afraid of.
przeżywać pragnienie pisaniem.
nie trzeba skończyć psychologii, żeby widzieć, jak to działa. moje
ciało pełne słów, zbudowane ze słów, ciało-tekst. noga zwana nogą, ramię
kształtowane zarysem liter. moje myśli, słowa, skóra - niedotykalne.
nie można dotknąć słów; dotykam tylko nieznania w sobie, nieznania,
które mnie przeraża.
cisze są błogosławieństwem i przekleństwem.
łatwiej ignorować ciało, które nie mówi. ale milczenie budzi we mnie lęk
- ciało milczące, nieruchome, tkwiące za ścianą ciszy.
the
silences are mixed blessings. silent body is easier to ignore. but the
silence makes me afraid - my body not-speaking, unmoving, trapped behind
the wall of quiet.
quietly crazy. crazily quiet. through (...)
--- full text ---
błądzę po twoich śladach
potykam się o nazwisko
(wrośnięte stabilnie w literacki
grunt)
(stosowny obraz o oczach zawistnych)
(zielonych może? Nie no, bez przesady)
błądzę, bezsenny
dryfujący blues.
co więcej, wiem, że
zazdrościsz mi dryfu
tak nienaprawdę, tak trochę na niby
byłoby fajnie, może, ale w sumie
nic mi nie szkodzi, nie tak źle mi teraz
może pojadę też gdzieś, tylko rozumiesz
mam przygotować teksty i zajęcia
siebie i głowę gesty do dyskusji
dłonie do wzięcia w garść
śliskich metafor
usta otwierasz i wiem wcale nie chcesz
(...)
--- full text ---
