Desublimujesz w moich ramionach, dzisiaj
wszystko się ulatnia. Niepotrzebnie ćwiczymy
sztukę oczekiwania i tak nigdy nie będziemy
w niej biegli.
To Newton wymyśliłl tę śmierć. Jadąc na dziesiąte piętro
wcale nie żałujemy, że przedtem nie spłonął.
–Mam mokro – mówisz podniecana przez niewidzialne
pieszczoty grawitacji.
–Ach ci wrażliwcy, jak to dobrze, że jestem poetą –
myśli autor wiersza, kiedy jego bohaterowie wychodzą
włazem pożarowym na dach. Liczył na nich, inwestował,
oni jak na złość postanowili to spieprzyć.
Dziewczyna skacze pierwsza. Świadkowie zdarzenia od razu
nabierają pewności, że nie musi się martwić
o pogrzebanie żywcem. Chłopak schodzi na dół, jeszcze
wiele martwych bohaterek przed nim.
Jeden do jednego
dla autora.
Mała uwaga - tę zamiast tą ;) jeden do zera dla mnie :)) dobrze, peel (i autor) jest poetą.
report
niech będzię, że "tę"
report
To prawda, w ostateczności to autor kreuje świat swoich bohaterów, których powołuje do życia... Chociaż bywa, że zaczynają żyć własnym życiem i granica ta zaciera się, tak, jak w książce Anny Onichimowskiej "Trzecie oko".
report
ale oryginalny tytuł, klękajcie narody.
report
M- nie jak miłość ale M-Morderstwo- świadkowie są jak ryby.
report
Żywcem - ż i spacje przed i po myślniku:))Sarkazm w pełni. Dobrego:))
report