PATRZENIE JAKO PRACA
(Egzystencja jak wino - nie uronić ani kropli. A jednak żołądź, zarodek Sekwoi Kanadyjskiej - przyjmuje się 1den na 78. Cóż więc o tym myśleć? Krew idzie w piach?)
(Wymiar PRACY - nie pieniądz, lecz owoc.)
Napruty już od 6stej rano.
Żywotne złudzenie. Ale przecież - jeśli to złudzenie, to KONIEC, czyli śmierć, już teraz… czyni z nas nieistnienie. Można sobie szczepić na twarzy brodawki ateizmu, może i dobra sztuka z tego wychodzi. Ale jeśli Primum Causa Defectus Gratiae est ex Nobis, to co? A może TOMASZ mylił się? Cóż? Jakubem jestem? Mieć tylko ten wewnętrzny BOZON HIGGSA, czymkolwiek on jest - ale mnie się on kojarzy z Bogiem i Zmartwychwstaniem. Ale Bóg w tym wymiarze jest wszystkim i niczym, skoro jest również ateizmem i śmiercią. Jest więc tym, co Istnieje, i tym, co Nie Istnieje, dalekie echo Anzelma. Jeśli jest Prawdą, to choćby był martwy, wydaje się, że człowiek powinien czuwać przy jego martwym, rozszarpanym ciele. I skąd te myśli się biorą? Z prawej półkuli? Z Erosa / Thanatosa? Z kontekstu kulturowego?
Polak to cwaniak i paranoik, a prócz tego ciągle mu się dymać chce. Ale sumienie ma. Że dymać - ruchawki doświadczamy od czasów TARGOWICY, więc cóż się dziwić. Eros Thanatos, napięcie, ukrwienie, walka ucieczka, a ja bym dodał, tj. walka ucieczka dymaine. Ma to sens, bo jak śmierć jest blisko, to trzeba płodzić, bo jak ja zdechnę, to przeżyje mój potomek i zaniesie znicz, olimpijski czy dziadowski, ale zaniesie dalej, coś będzie trwać, struktura sensu, ja, pamięć genetyczna, jeśli na żadną inną już nie możemy liczyć, a może tam, na Marsie, jak już Ziemię rozdziobią kruki i wrony, powstanie Piąty Rzym, wyciągniemy wnioski z libertarianizmu i pacyfizmu, i bez prozelityzmu, ale wzniesiemy katedry jeszcze piękniejsze. Katedry czego?
Nie umiem myśleć metaforycznie. Ja sobie w każdą krzywiznę muszę wjebać mózg, badawczość. Ciągle łamię symetrię, ale z drugiej strony, to czy symetrii nie łamie się po to, żeby powstała symetria wyższego rzędu? Może życie to ciągłe łamanie symetrii, a dopiero tam gdzieś - po ŚMIERCI mojej, albo w odbitce w czyimś rozanielonym, sentymentalnym (bo nie nihilistycznym…) umyśle, powstanie symetria wyższego rzędu. Boże, bozonie Higgsa, myśli wyższego rzędu, Wyobraźnio, Interior Intimo Meo, Porcie Lorraine’a, Romanie Kostrzewski, obecności w Ikonach, Ty, który jesteś Wszystkim we Wszystkich, Boże Ojcze, Artaudzie, Synu samego Siebie, Houdini, Waldemarze Łysiaku, Samborze, Danielu Olbrychski, Janie Husie, Zygmuncie Krasiński, Świętopełku - na razie męskie manifestacje, choć przecież matryca biologiczna jest żeńska, żeńskie rodzi męskie… coś miałem napisać, ale wypadło mi z głowy… coś ważnego… Bachantko, Dzieweczko, Dziewico, Mario Magdaleno, Estero, Judyto, Herodiado, Niepokalana… strumień egzystencji. Bełkot, bo już o szóstej jestem naprany.
Levinas… Twarz… Tak, Twarz. Świat Twarzy. Dziewięć miliardów Twarzy. Bogami jesteście! Wierzyć bo absurd, poniekąd ROZUM pokazuje inaczej, może PRAWIEK, bo kto zgrzeszył, KTO PIERWSZY miarę wszelką i włości swe miał za nic? Małpy mają duszę, wszystko ma duszę. A jak mnie zabraknie? Bądź, że, chociaż, Bozonie Higgsa, Ikono, Vargu Vikernessie, bo bogami jesteście, OKIEM, zapamiętaj mnie, daj podbicie, ZAKWAŚ, bo… ŚMIERĆ JUŻ TERAZ CZYNI Z NAS NIEISTNIENIE!!!
Bardzo widać, że popiłem? No raczej tak - mówi Mama. ; _ )
Ponoć jesteś we wszystkim co kocham… Okstocyna… Endorfiny… Alegoria alegorii, ROZUMIE.
…
IStnieć - oddziaływać. Adler. Mind or the matter?
https://truml.com/en/profiles/87487/photography/113873
report
Ból istnienia i nieistnienia. Zalewany procentowo. Nie zmierzony też procent trzeźwości;)
report