I.
Jestem więc ulicą na którą pada złote światło
czarne gałęzie nocą z rana mgła wśród butelek
wśród butelek i cokołów poległ John Donne
jakże lśnią te ulice nocą światła mijania piękne
jak drewno i najszczęśliwszy jest ten któremu
o nic nie chodzi
czy pana panią interesują losy cywilizacji odpo-
wiedź brzmi: nie jest to dla mnie coraz bardziej
abstrakcyjne wystarczy śpiwór termiczny
poecie kazano być wdzięcznym za los który skła-
nia do śpiewu urywam ten wiersz tak jak urywa
śmierć jestem bowiem ulicą na którą pada złote
światło choć przecież nigdzie nie stało że poeta
umarł owszem samochód wybuchł ale on
nie umarł
II.
Zdradzonego kochanka zajmuje już tylko wolność
przesiaduje godzinami na polach bo cóż ma robić
nawet podobają mu się te błotniste drogi
kto zapyta zdradzonego kochanka: czy mnie kochasz?
odpowie - kocham wschód słońca i ten krajobraz
kocham ciebie o ile nim jesteś
krajobraz wznosi się a ja nie mogę kochać z nadmiaru
zazdrości mówi zdradzony kochanek miłość jest cho-
robą tak właśnie twierdzi dlatego wolność
i błotniste drogi wschód słońca wrzosy i uroczyska
tam rozbrzmiewa boskie Pax w języku łacinników
albo hinduska Sattwa do czego innego nie nadaje się
tylko do przesiadywania godzinami na polach
kochania wschodu słońca zabudowań i starych
łagodnych gór
To jesteś jednak mędrcem trochę :-)
report