Zmiana sposobu prezentacji
Minęło już tyle lat, że powinnam się pogodzić z twoim milczeniem. Ale kiedy dziś, po ośmiu miesiącach nie myślenia o tobie, chciałam poczytać twoje słowa... Okazało się, że nasze blogi przestały istnieć.
Zostaliśmy zapomniani.
Wszystko przepadło.
Pamiętam tylko urywki. Myśli, w pośpiechu zapisane. Rozmazane kształty, rysy, kontury. Nic szczególnego. Myślałam, że już to przerobiłam. Tak jak nudną lekturę w szkole. Ale dziś czuję, jakby wyrwano mi serce. I ciebie.
Nie pozostało nic, co mogłoby cię w takich dniach jak dziś ożywić.
Czasem męczy mnie ta uporczywa cisza po drugiej stronie. Ale żyję, tak jakby ten rozdział nigdy nie był napisany. Jak gdyby to były nic nie znaczące godziny spędzone na zwykłym patrzeniu się w monitor.
Stałam się kobietą na piękne migawki i nocne rozmowy. Nie na codzienność.
Mój Przyjacielu, nie mogłabym dzisiaj o Tobie nie wspomnieć. Nie mogłabym nie napisać, że bardzo za Tobą tęsknie. A smutek, który mnie ogarnia nie da się opisać żadnymi słowami. Gdzie jesteś? Gdzie zniknąłeś, Kolego?
„(…) tylko Ty zawsze rozumiałaś więcej i czułaś więcej, sprawiając, że i ja czułem i rozumiałem więcej. Rozumiałem siebie. I znów chciałabym zrozumieć.”
~ m. 11/08/2013 18:55:51
Jak co roku… Szukam śladów Twojej obecności. Próbuję sobie przypomnieć słowa, które były niczym zimna woda w upalny sierpniowy wieczór. Wiesz? Brakuje mi tego. Tych naszych wspólnych wieczorów, kiedy stawialiśmy kropki na końcu zdania. Kiedy na krótką chwilę stawaliśmy się dla siebie dostępni. Nawet ja nie rozumiem, co nas tak naprawdę łączyło. Może nie powinnam próbować tego zrozumieć? Może powinnam zapominać o Tobie? Tylko… wciąż nie potrafię.
Mam wrażenie, że tylko Ty potrafiłeś tak do końca rozgryźć te moje huśtawki emocjonalne. Pesymizm wylewający się z każdej części ciała. Każdy upadek. Każde obdarte kolano. Każde „nie potrafię” lub „nie dam rady”. Rzadko komu udaje się uchwycić moje końce świata. A Ty? Łapałeś w lot… Potrafiłeś wstrząsnąć ziemią i zapalić światełko w tunelu. Nigdy Ci za to nie podziękowałam. Nie zdążyłam…
Niektóre daty niespodziewanie nabierają (...)
--- full text ---
Byłeś, czas przeszły, dokonany.
Co mogę zrobić? Mogę nam tylko współczuć, że tak wyszło. Że musimy sobie dać radę. Że to przecież od początku było skazane na niepowodzenie. Że mogę w końcu powiedzieć: "a nie mówiłam?". Tylko jakoś mnie to nie cieszy. Gdzieś tam w głębi ducha chciałabym się pomylić. Chciałabym ten jeden raz nie mieć racji. Chciałabym przegrać i cieszyć się, że dałeś sobie ze mną radę. Że tę partię gry zwyciężyłeś.
Mówiłam Ci to na samym początku... Że daję nieźle w kość. Że burzę się w szklance wody. Że jestem spętana "niewiadomoiloma" sznurami. Że każdy mój dzień to najpierw walka z samą sobą, a potem z tymi wszystkimi rzeczami, które przytrafiają się każdemu w życiu. Że zbyt często się ropuszczam. Zbyt często upadam. Zbyt często nie widzę sensu, by cokolwiek kontynuować. Miałam wrażenie, że może przy Tobie mogłoby być inaczej.
Mogłoby. Ale wyszło jak zwykle.
Wiesz? Ciągle uciekam. To chyba w życiu wychodzi mi najlepiej. Szkoda, że tym razem biegniemy w przeciwnych kierunkach. Ale kto wie? Może jeszcze kiedyś skrzyżują się nasze drogi? W końcu sam mówiłeś, że nic nie zdarza się bez przyczyny. Nie wspomniałeś tylko, że w skutkach jesteś jak tornado. Wyniszczający. (O przyczynach już nawet nie chcę myśleć, bo mogą okazać się zbyt druzgocące.)
Nie da się przejść przez życie samotnie. Można. Oczywiście, że można polubić puste łóżko. Można pijać samotnie kawę. Można otaczać się przyjaciółmi. Można chodzić na siłownię o 23:00, bo w sumie nie ma się nic lepszego do roboty. Można pić do woli i palić. Można imprezować co weekend lub jeść co weekend obiad u mamy. Można spać do południa lub zrywać się o 4 rano, by iść w góry. Można jechać do Paryża, bo się chce. Bo mnie stać. Bo dawno nie chodziło się dzielnicą łacińską. Można wymieniać tę listę bez końca.
Tylko przychodzi taki moment, że to co można... Nie za bardzo się chce. Że chciałoby się potrzymać czyjąś rękę w dłoni. Że pragnie się ciepła. Że miło byłoby obudzić się u boku kogoś, kto nie jest jednorazowy. I nagle patrzysz w lustro i masz prawie czterdzieści lat. W odbiciu widzisz tylko swoje zmarnowane szanse. Dzień po dniu odbija się w każdej zmarszce. Masz super samochód, jeszcze lepsze mieszkanie. Pięć zer na koncie... I pustkę.
Wiesz? Nie da się przejść przez życie samotnie. Potrzeba dialogu. Komunikacji. Potrzeba kompromisów. I ciągłej walki o każdą chwilę.
Ale tu też nie chodzi tylko o to, że ktoś czeka. Czasem się nie czeka. Żyje się samotnie, bo się miało złamane serce. I to nie raz. Albo może teraz jest to serce już z kamienia. Może czasem żyje się u boku kogoś, bo właściwie nie było innego wyjścia. Albo było inne (...)
--- full text ---
Codziennie zadaję sobie pytanie: kim chcę być? Wiem jedno. Na pewno nie chcę być tym, kim jestem dziś. Chcę zmian. Rozpaczliwie potrzebuję zmian. Rozpaczliwie potrzebuję odnaleźć miejsce na ziemi. Rozpaczliwie próbuję odnaleźć siebie. Nie wiem kiedy tak naprawdę do tego doszło. Czy to był impuls? Czy ta myśl rodziła się we mnie długimi wieczorami, aż w końcu po prostu się stała? Nie wiem. Wiem natomiast, że tu gdzie jestem jest mi duszno. I że potrzebuję przestrzeni. Boję się jednak też tego, że kiedy dostanę przestrzeń - kiedy się odwrócę - za mną nie będzie już zupełnie nikogo. (Chociaż... czy teraz ktokolwiek tam stoi?)
Mówiłeś, że trzeba po prostu postawić sobie cel. A co jeśli się nie wie, co tak naprawdę jest celem? Co jeśli człowiek widzi spadającą gwiazdę i myśli: "Chcę być szczęśliwy", ale tak naprawdę nie rozumie tych słów? Jak je zrozumieć? Jakie książki przeczytać? Wśród jakich ludzi się obracać? Chciałabym zrozumieć, czym dla mnie jest szczęście. Czy chodzi o samego człowieka, który zdejmie ze mnie ciężar, który mam na barkach? Który powie: "Odpuść. Idź spać. Dziś ja się tym zajmę."? Chciałabym nie czuwać w nocy. Mieć głęboki sen. Iść spać ze świadomością, że jestem bezpieczna.
Wiesz kim on był? On był kimś, kto mówił do mnie "Mała, nie pękaj" i ja w całej świadomości znaczenia tego (...)
--- full text ---
"49 dni przed ślubem"
Może chciałam poznać Cię z innej strony niż wszyscy. Zedrzeć tapety ze ścian, na których kiedyś wyznawałeś swoje miłości. Może chciałam poczuć Twój ból. Ból człowieka, który kochał tak mocno i odszedł. Może chciałam zobaczyć, jakie decyzje musiałeś w życiu podjąć. W jakim stopniu Cię one zmieniły. Może chciałam poznać wszystkich ludzi, których napotkałeś na swojej drodze. Może to właśnie oni sprawili, że dzisiaj tak właśnie na mnie patrzysz. Może chciałam wiedzieć, ile razy uroniłeś łzę. Może chciałam uronić tę łzę razem z Tobą. Może chciałam zrozumieć skąd w Tobie ta oschłość, skąd każde "nie", skąd każde milczenie. Może chciałam to wszystko naprawić swoją maleńką miłością. Może wydawało mi się, że mam w sobie moc, która pokona każdy ostry zakręt. Może zbyt mocno wierzyłam w siebie, a zbyt mało pokładałam wiary w to, że i Ty zechcesz o nas zawalczyć. Może to była moja wina. Może i Twoja. Może nie było nam pisane. A może miałam Cię spotkać dopiero dzisiaj, kiedy potrafię zrobić coś więcej niż naleśniki z dżemem. Może już nigdy nie będzie dane się nam spotkać. Wiesz? Tęsknię. Czasem mam wrażenie, że nie zdążyliśmy dokończyć naszego rozdziału. Coś miało w nim jeszcze być. Coś jeszcze miało się nam zdarzyć.
- Musisz o mnie zapomnieć, Mała.
- Tak po prostu?
- Tak po prostu. Musisz iść dalej. Żyć tak jakby mnie tu nigdy nie było. Nie myśl już o tym. Nie roztrząsaj. To nic nie zmieni. Świat biegnie dalej. Czeka na ciebie. Musisz zrobić w życiu coś większego niż obwinianie się o moją śmierć. To nie była twoja wina, wiesz? Miałaś prawo odejść. Ludzie znikają bez słowa, by później pojawić się po latach. Byliśmy na tym samym etapie życia. Niby równolegle. Niby obok siebie... A jednak osobno. Ty dałaś radę. Jesteś tu. Szukasz odpowiedzi. Masz tyle pytań. Mówiłem ci i powtórzę to raz jeszcze: jesteś wyjątkowa. Iiiii, wiesz? Nie martw się. Jeszcze się spotkamy przy kawie i będziemy się śmiać z tego całego życia.
inspired by M.
chyba właśnie dlatego do Ciebie napisałem. żebyś pomogła mi to przeżyć. poza tym czuje niesamowitą ulgę, pisząc do Ciebie.
m. 20/03/2011 16:03:50
Nie wiem, kiedy to się stało. I to chyba jest najprzeraźliwsza myśl, z jaką codziennie się budzę. Pamiętam, że przestaliśmy mieć dla siebie czas. W dużej mierze była to też i moja wina. Miałam w tamtym okresie dość apatyczne podejście do życia. Za dużo rzeczy nałożyło się na mnie. I tak naprawdę gówno mnie obchodziło, jakie inni mieli problemy, skoro ja nie potrafiłam poradzić sobie ze swoimi. Do dziś ten okres odbija się we mnie głębokim echem. W końcu naprawdę nie jest łatwo palić za sobą mosty. Przekreślić dobre znajomości – ot tak, jakby nigdy nic nie znaczyły. Wiesz? Jest cholernie trudno ocknąć się z marazmu. A jeszcze trudniej ocknąć się z marazmu i zobaczyć, że wokół ciebie nie ma już nikogo. Wiem, że ocknęłam się zbyt późno, by rościć sobie jakiekolwiek prawo, byś napisał do mnie chociaż słowo. Chciałabym ci tyle powiedzieć. Chciałabym tak po prostu się wygadać, żeby mi trochę ulżyło. Żebym mogła odetchnąć. Chciałabym wiedzieć, jak się masz? Jak tam Mała? Jak tam ten twój wyjazd za granicę – jesteś już międzynarodowym architektem, czy jednak będziemy opijać smutki? Chciałabym wiedzieć rzeczy proste - co dziś robiłeś? Co zrobisz? Gdzie pójdziesz? Chciałabym się (...)
--- full text ---
Co zrobić żeby poniedziałek był dobrym dniem? Wygrać kolejną książkę, oczywiście! eyesOFsoul ma bardzo wielkiego banana na ustach. I już myśli nad wywaleniem telewizora, by wstawić w jego miejsce półkę na książki.
Ktoś z Was chce przygarnąć telewizor w zamian za półkę? A może ktoś z Was lubi książki i chętnie od niektórych pozycji mnie uwolni?
http://recenzencki.wordpress.com/sprzedam/
Jest również możliwa wymiana.
Udało mi się (z ocenami piątkowymi, o zgrozo) dobrnąć do końca edukacji. Zanim ponownie zacznę wzbogacać swoją wiedzę, minie rok. Bo potrzebuję oddechu, by w końcu wziąć się za spełnianie marzeń.
Obecnie pracuję nad konkursem, który swój maraton zaczyna już od jutra. Wytypowałam 3 książki, o które będą walczyć uczestnicy. Mam nadzieję, że dzięki temu portal Wojtka trochę ożyje i będzie się cieszył, że w ogóle go założył.
Drugą sprawą jest sprzedaż i wymiana książek, więc wszystkich, którzy znają mój blog z serdecznościami zapraszam do oglądania książek, może któraś przypadnie Wam do gustu i zechcecie mieć ją na półkach?
