Nie ubędzie słów

Wokół domu umierają słoneczniki. Ich ziarna wyrównują taflę jeziora,
wygrzebując krety rozsypujące plastikowe zamki. Nitki miodu
na spierzchniętym progu. Między brzegami tapczanu, stara kobieta

grzebie laską w żywicy chmur, aż sznury prania przylegają do dłoni setkami
żylastych cykad. Okna nie odbijają kolorów, zupełnie jak purchawki.
Dotkniesz, i zaczyna się życie.

z cyklu: przewidziane

bosonoga - Gabriela Bartnicka
16 january 2016 at 08:13

jak to u Ciebie - między jawą a snem. stara kobieta od dawna mnie intryguje :) Dobrego dnia!

report

supełek.z.mgnień
16 january 2016 at 13:54

Cóż, taki pomysł na cykl. Ja go nazywam - minutowym - ponieważ przeważnie tyle te teksty piszę. Jak zawsze, dziękuję, że zaglądasz, Bosa. Dobrego i dla Ciebie. :)

report

jeśli tylko
16 january 2016 at 14:17

byłam :)

report

supełek.z.mgnień
16 january 2016 at 14:23

Teraz już wiem. :)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
16 january 2016 at 14:24

:)

report

supełek.z.mgnień
16 january 2016 at 14:32

:)

report

zuzanna809
18 january 2016 at 19:33

... wzruszył mnie ten obraz....:)

report

supełek.z.mgnień
18 january 2016 at 20:34

Dziękuję Zuzanna.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register