3 november 2021

Światło

***Wrzucone z prowokacji Jeśli Tylko.


V. Rozkuć kajdany racjonalizmu choćby dla samego siebie - i dla przechodniów, a przynajmniej tych, którzy śledzą wszystkie słabości tego cudaka, którym jestem. Trzeba do tego jakichś pokładów energii psychicznej, trzeba w pewnym sensie ćwiczyć histerię albo coś jeszcze innego, dzięki czemu nasza nadzieja ma szansę stać się silna i czysta jak u genialnego, otoczonego opieką aniołów - dziecka. Przypominają się wówczas apollińskie akordy, wstępujące wciąż o krok wyżej, aż ku krystalicznej czystości przemienionej Ziemi. Wtedy można coś zrozumieć, coś zapamiętać, zintegrować w sobie radość, taką radość, która następuje po dramacie albo tragedii, diament zrodzony ze śmierci. Jakże wówczas roztkliwia światło padające na świat - mam na myśli to zupełnie fizyczne światło, niezależnie od tego, czy widzimy je w ogrodzie, czy w lesie, czy na przedmieściach. Światło staje się czasem i muzyką, światło staje się słowem. W pewnym sensie nawet da się go dotknąć, dotykają go nasze oczy. Można położyć dłoń na oświetlonym miejscu i poczuć jego łagodny żar. Światło staje się milczeniem, w rejestrach niedosiężnych na codzień, musimy dopiero starać się o to, by móc je pochwycić. Myśleć o tym, czym światło jest w istocie, jeszcze ponad naszymi zdolnościami poznawczymi, które dostrzegają zaledwie zapowiedź jego pełni. Zdaje się, że światło było zawsze i wszędzie, w drewnianych barakach na grzęzawisku i w osiedlach pozbawionych podmiotowej egzystencji, było tam i milczało, było jak czas, jak przestrzeń, pozornie obojętne lecz głęboko emanujące.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 5 | rating: 0/3 | report | add to favorite

Comments:

Weronika,  

Rozważania różańcowe.

report |

Faber,  

Ok, wrzucam całość. PS: Cóż złego w różańcu?

report |

Faber,  

Heja! Ja po prostu nieporadnie próbuję dialogu w świecie, w którym wszyscy okopali się na swoich pozycjach. Interesuje mnie energia twórcza, radość życia, a czy ktoś to nazwie "Bogiem", czy "Nirvaną", czy "Byciem" a'la Heidegger już mniej mnie interesuje. Mogę powiedzieć: ostatecznie obchodzi mnie kwestia sensu życia. Jak u Frankla - choćby i w kacecie. Ci co mieli sens, przeżywali, ci co nie mieli, no, różnie bywało. Sporo by atramentu wylać na moje przemyślenia.

report |

jeśli tylko,  

By nazwać światło nie trzeba języka / Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać.. (to nie Grechuta a Tadeusz Śliwiak.. a Grechuta - no też.. ;)

report |

Faber,  

"Maybe yes maybe not"

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register