Leżę tu całkiem naga, nie z żebra stworzona
lecz zwierzęcych skór. Mówią: jesteś tak krucha
i lekka, że ziemia będzie cię trawić do kolejnej
wiosny i ani dnia dłużej. Ten grzech, to przecież
nic, bez przyczyny się z nieba nie spada.
Jeszcze garniecie się do piersi, skowycząc.
Kapryśni, wciąż głodni. Co byście zrobili beze mnie,
gładkiej jak śmierć, pochylonej nad grobem,
żłobkiem, kocim futrem lub miską pełną jagód?
Ja was wszystkich nakarmię, będę wodzić
na pokuszenie i na tęsknotę. Aż w końcu piekło
otworzy się pełne zębów i kości; ugrzęznę w nim
zielonooka i smukła, niby bezmleczna stara wilczyca
o sierści zmierzwionej od ciągłego ssania.
Przyjdziecie do mnie kalecy, o zaropiałych oczach,
żebym mogła zlizywać krew z waszych kolan, iskać
wszy, wygryzać strupy. Mam ciepły szorstki język;
ukołyszę was nim rozpadniecie się w proch, nim
zacznę przysychać do pościeli, martwa, cuchnąca.
A kiedy mój bóg zawoła: stań się! – powstanę.
I szybko spęcznieję, spełnię się, spękam. Nie z żebra
ulepiona, lecz spomiędzy kłów i gadzich łusek wyrosła,
uklęknę raz jeszcze: naga, karmiąca, odległa.
nietragiczne
zgłoś
Zostawiam plusa, ale wrócę jutro, nie mam do tego głowy dziś.
zgłoś
Niesamowite, nareszcie dotarły do mnie obrazy, które zaprezentowałaś. Lepkie i dobre, czyta się lekko, pięknie potrafisz, Marto!
zgłoś
jesteś niesamowita...
zgłoś
cięzki i lepki - jedyny fragment przez który nie przechodzi się gładko to " Ten grzech, to przecież nic, bez przyczyny się z nieba nie spada. " - nie wiem co mi przeszkadza - chyba "przecież" - ale główkowanie zostawiam Tobie :) dobrze trafić na takie pisanie rano - hey
zgłoś
tak, dobrze trafić
zgłoś
Poczułam dreszcze, to obrazowanie, gdzieś między tym ze snów, a Biegnącej z wilkami. Jak to robisz, że czytam Twoje tak lekko? Prawdziwa umiejętność, sztuka, bo to, co pokazujesz niejeden uczyniłby niestrawnym. Pozdrawiam. :)
zgłoś
prawdziwie znakomity, pełny mocy i zmiany, czarownica meksykańska śmieje się w tle, odsłaniając dziąsła... w jej oczach płoną gwiazdy
zgłoś
dobry wiersz.
zgłoś