26 december 2012

poetry

martaraczynska
martaraczynska

Powstanie świata u Witkacego

Leżę tu całkiem naga, nie z żebra stworzona
lecz zwierzęcych skór. Mówią: jesteś tak krucha
i lekka, że ziemia będzie cię trawić do kolejnej
wiosny i ani dnia dłużej. Ten grzech, to przecież
nic, bez przyczyny się z nieba nie spada.
 
Jeszcze garniecie się do piersi, skowycząc.
Kapryśni, wciąż głodni. Co byście zrobili beze mnie,
gładkiej jak śmierć, pochylonej nad grobem,
żłobkiem, kocim futrem lub miską pełną jagód?
Ja was wszystkich nakarmię, będę wodzić
 
na pokuszenie i na tęsknotę. Aż w końcu piekło
otworzy się pełne zębów i kości; ugrzęznę w nim
zielonooka i smukła, niby bezmleczna stara wilczyca
o sierści zmierzwionej od ciągłego ssania.
Przyjdziecie do mnie kalecy, o zaropiałych oczach,
 
żebym mogła zlizywać krew z waszych kolan, iskać
wszy, wygryzać strupy. Mam ciepły szorstki język;
ukołyszę was nim rozpadniecie się w proch, nim
zacznę przysychać do pościeli, martwa, cuchnąca.
A kiedy mój bóg zawoła: stań się! – powstanę.
 
I szybko spęcznieję, spełnię się, spękam. Nie z żebra
ulepiona, lecz spomiędzy kłów i gadzich łusek wyrosła,
uklęknę raz jeszcze: naga, karmiąca, odległa.

Florian Konrad
26 december 2012 at 22:22

nietragiczne

report

Monika Joanna
26 december 2012 at 22:37

Zostawiam plusa, ale wrócę jutro, nie mam do tego głowy dziś.

report

Monika Joanna
27 december 2012 at 14:23

Niesamowite, nareszcie dotarły do mnie obrazy, które zaprezentowałaś. Lepkie i dobre, czyta się lekko, pięknie potrafisz, Marto!

report

AS
26 december 2012 at 23:48

jesteś niesamowita...

report

Alutka P
27 december 2012 at 07:31

cięzki i lepki - jedyny fragment przez który nie przechodzi się gładko to " Ten grzech, to przecież nic, bez przyczyny się z nieba nie spada. " - nie wiem co mi przeszkadza - chyba "przecież" - ale główkowanie zostawiam Tobie :) dobrze trafić na takie pisanie rano - hey

report

Istar
27 december 2012 at 09:00

tak, dobrze trafić

report

lajana
27 december 2012 at 13:26

Poczułam dreszcze, to obrazowanie, gdzieś między tym ze snów, a Biegnącej z wilkami. Jak to robisz, że czytam Twoje tak lekko? Prawdziwa umiejętność, sztuka, bo to, co pokazujesz niejeden uczyniłby niestrawnym. Pozdrawiam. :)

report

deRuda
27 december 2012 at 14:32

prawdziwie znakomity, pełny mocy i zmiany, czarownica meksykańska śmieje się w tle, odsłaniając dziąsła... w jej oczach płoną gwiazdy

report

Maryla Stelmach
27 december 2012 at 20:16

dobry wiersz.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register