Po obu stronach świtu zadeszczona zieleń, rozsłonecznia się
gdy myślę o nocy, jej półślepych lustrach. Sowa na gruszy imituje
nieśmiertelny głos matki, kiedy jest mi niewymownie, ukrywam ojca
w jej pokruszonym brzmieniu — brzuchu — żeby nie szperali jej w ciele
pełnym białych petunii.
Ulepek wykrztuszony przez psa jeszcze jest w strefie ciszy, moja skóra
jak ziemia w niewielkim paśmie światła, daje się rżnąć stosom nasion.
Osypuje się i rozszczepia na pokuszenie. Tło tli się niczym akt wiary,
grzechu, albo pojmowania rzeczy zbędnych, z których formuje niezliczone
istnienia — łez, dotykalnych
strzępków min, i słów niezapisanych jak krew: teraz jest teraz, w rozmaitości
kształtów, gdy próbuję znaleźć swoją oddzielność wsuwając biodra w szarą
spódnicę, wypatruję końca wiersza bez pomysłu na pierwsze słowo. Odkrywam
nowe formy: znużone dłonie, wyglądanie przez palce jak wszyscy, oczekiwanie
że za dwa dni jutro będzie już
wczoraj. Na kota mówię: kot. W ten sam sposób, z troską wiosennego
krajobrazu, zagrzebuję podarowanego wróbla. Jego oczy są wilgotne
jak wierzba, i jestem w jej środku, w korze, miąższu, w cieniu. Córka
biegnie przez obłok kurzu, z ogrodem pod włosami, most bez rzeki
rodzi wodę. Łączą się w jedno.
wszystko się łączy, zaplata w warkocz nieba z ziemią..
zgłoś
Yhm. Dziękuję.
zgłoś
jak wszyscy gmatwasz się w pogodzie..
zgłoś
lubię deszcz, gdy od rana jest pogodny dzień..
zgłoś
żakiet w kratkę dobry na każdą pogodę..
zgłoś
dziś na szczęście nie jest dzień na paski..
zgłoś
na szczęście, to nie znamy końca dnia..
zgłoś
ważne, że z ogrodem we włosach, nie wyczesuję zapachu konwalii..
zgłoś
grasz na najniższych rejestrach moich organów..
zgłoś
Nie przeszkadzajcie sobie. :)
zgłoś
ależ..
zgłoś
nie śmiem, muskam ledwo..
zgłoś
toż to technika bardziej podstępna niż zwyczajowe pizzicato..
zgłoś
allegro con primitivo..
zgłoś
uznam, że nie byłaś do końca świadoma, tego co piszesz..
zgłoś
jahwol, volkswagen..
zgłoś
nie od dziś wiadomo, że martwymi językami parlasz jak samym esperanto..
zgłoś
sprawdzałam, żywy..
zgłoś
ile to już razy, uznany za zmarłego, w trakcie swojego pogrzebu, oddalił się z urny..
zgłoś
jak to kot z dziewięcią..
zgłoś
zawsze podejrzewałem, że masz kota..
zgłoś
na spółkę z sąsiadką..
zgłoś
być kobietą; mieć pół kilo biżuterii, lub przynajmniej serca pół..
zgłoś
bardzo ładne, podoba mi się całe.
zgłoś
:)
zgłoś
z przyzwyczajenia wciąż żyjemy/ choć z każdą chwilą bliższy kres/ tam gdzie jest światło są i cienie/ a los nie słucha czego chcesz//pozdrawiam
zgłoś
Dziękuję Apis.
zgłoś
podpinam..
zgłoś