polecona

wczoraj przegrałam robra choć ugrałam niewylicytowanego szlema
ty pisałeś w tym czasie artykuł dziś kolejny do którego robisz żmudne
wyliczenia ile statystycznie ludzi pracuje w niedzielę
wiem że szukasz sensu bo to zajęcie do końca świata
nie lubisz się nudzić
ja znalazłam sensik w ciepłej wodzie w wannie
i w twoim porannym uśmiechu
po tym jak wyszedłeś po angielsku
posprzątałam balkon ze śladów gniazdowników
wiosna
zadbałam również o ciebie żebyś znów tak jak w piątek
nie trafił na ostry dyżur

ugotowałam niedzielny rosół

chcę w sobie odnaleźć człowieczeństwo podobno oczy mówią
wszystko błękit mnie przeraża nie chcę więcej czarów chcę prawdy o sobie
oczka w rosole może choć one mi coś powiedzą
zamiast nich marchewka babcina miłość
pietruszka moja bezsenność
seler gest przytulenia taty w wigilijną noc
por ciepło rąk mamy
pęczek zieleniny poczucie humoru dziadka
jeszcze ziele zastępcze oko mojego ukochanego misia
aha i liść laurowy symbol dziecięcego zwycięstwa nad strachem
w noce pełne koszmarów z pobliskiej strażackiej sadzawki

przygotowałam też deser

karpatka dla moich pociech królową wśród ciast
lubię patrzeć jak z białego płaskowyżu
pod wpływem temperatury powstają nierówności

jak wznoszą się góry
jak zapadają niecki
jak schodzą leje do poziomu płaskiej formy
patrzę oczami zdziwionego dziecka
wsłuchuję się w ruchy górotwórcze
mam wrażenie że jestem świadkiem stwarzania samej siebie
schodzenia nieprzetartymi szlakami w głąb
w sam środek środka
wspinanie się na nieodkryte jeszcze szczyty swoich możliwości
koniec pieczenia
bo wpadnę w lej i wylecę drugim jego końcem
nie wiedzieć gdzie
najprędzej na pogorzelisko samej

gotowe
teraz odpocznę by móc zagrać dżentelmena
choć to nie angielski teatr a ja nie jestem facetem
marzę

smacznego

ps
osobiście odbierz przesyłkę na poczcie
uważaj gorąca

kamyczek (Chinita)
7 april 2013 at 16:01

rzeczywiście gorąca przesyłka, tyle w niej uczucia, ech :)

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 16:03

...hej, Kamyczku... ...podmuchaj i poczęstuj się też...:)

report

kamyczek (Chinita)
7 april 2013 at 16:14

dziękuję, pyszna karpatka :)

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 16:16

...pycha...:)))

report

Jerzy Woliński
7 april 2013 at 16:55

gorąca jak talerz rosołu i ciasto wyjęte z piekarnika, a brydżem się nie przejmuj, będzie kolejne rozdanie:)

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 16:56

...nie przejmuję się wcale...:)...podobno kto nie ma szczęścia w kartach, ten ma w miłości...:)

report

Wieśniak M
7 april 2013 at 17:18

ładnie podane:)))

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 18:11

... starałam się, Wieś...:)

report

Hania
7 april 2013 at 18:09

te się wpraszam na karpatkę :)

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 18:10

...zapraszam, Haniu...:)

report

Hania
7 april 2013 at 18:15

:)

report

Bazyliszek
7 april 2013 at 18:17

o tak "zwyklych" rzeczach tak pieknie, bardzo mi sie podoba Veroniczko:))))) o dzwonek u drzwi, to chyba poczta:)))))

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 18:19

...w zwykłych rzeczach piękno, Smoku...:) ... otwórz, przesyłka...:)

report

Bazyliszek
7 april 2013 at 18:22

ja juz zajadam hej:)))))))bardzo spodobobal mi sie opis wloszczyzny, brawo:)))

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 18:25

...:)))...a at, to dzięki królowej Bonie...:)

report

piórko
7 april 2013 at 18:23

Z przyjemnością przeczytałam. Ciepło, miło i pachnąco u Ciebie :))

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 18:26

...:)...zapraszam, Leciutkie...:)

report

zuzanna809
7 april 2013 at 20:29

wspomnieniowo i pachnąco...:)

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 16:13

... wspomnieniem już nawet, to co było w niedzielę...a co dopiero dzieciństwo...:) ...pachnie wiosną, Zuziu...:)

report

zuzanna809
8 april 2013 at 22:16

zdecydowanie...!:)

report

.
8 april 2013 at 15:22

pychotka i tak ciepło a wiem w kominku napalone miło nie przypal sukienki - świetnie napisany :)

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 16:16

...będę uważała...albo zdejmę sukienkę...:)...dziękuję...:)

report

.
8 april 2013 at 16:19

może nie zdejmuj i tak jest gorąco parę stopni więcej i pękają lody z hukiem :) :)

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 16:22

... no to nie zdejmę, żebym nie byś tą przysłowiową kroplą, co przepełnia...nie mam jeszcze arki...no chyba, że Ty jesteś Noe...:)

report

.
8 april 2013 at 16:32

jeśli masz tylko karpatkę to mogę być Noe a arkę gdzie się wyciosa taką w wersji mini( no co budowanie arki wymaga ogromu pracy a gdzie przyjemność :)

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 16:34

...mam ale...po pracy...no i w tak zwanych antraktach...:)

report

.
8 april 2013 at 16:37

zresztą do arki nie musimy zabierać wszystkich - weźmiemy tylko tych uśmiechniętych to zmniejszy obietosc arki o połowę :) a ja lubię prace z przyjemnością łączyć na przykład a mniejsza z tym :))

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 16:38

...no to do pracy...:)))

report

.
8 april 2013 at 16:40

:)))

report

alt art
8 april 2013 at 19:40

poszukam nudy..

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 19:42

...nie znasz jej twarzy...to jak....nawet jeśli ją spotkasz, to co jej powiesz...

report

alt art
8 april 2013 at 19:44

zbyt osobiste pytanie..

report

Veronica chamaedrys L
8 april 2013 at 19:45

...tak, to prawda...zapomniałam, że wypadłam butonierki...

report

sergiusz juriev
9 april 2013 at 14:27

Ciekawe to opowiadasz. Mam prawie tak samo na co dzien. W prace klopoty na co dzien... Bo pracuje w chospicyum dla starszych (80-90)lat. Ale tez ktos sie musi i imi zaopiekowac. Troszeczko dac im swiezego powietrza w ich porzuconom dziecmi zyciu. Witam i pozdrawiam.

report

Veronica chamaedrys L
10 april 2013 at 22:06

...miło Ciebie widzieć u mnie, Sergiuszu...:)...podziwiam, taka praca wymaga serca i powietrza...powietrzem więc jesteś dla nich...:)...pozdrawiam i zraszam jeszcze...:)

report

bosski_diabel
10 april 2013 at 14:33

Zapachniało bardzo rzecxzywiście, bardzo fajny i...dobry tekst:)

report

Veronica chamaedrys L
10 april 2013 at 14:35

...to dobrze, że pachnie....tak miało być... dziękuję i pozdrawiam, bosski...:)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
10 april 2013 at 16:26

Zawsze z rozkoszą smakuję Twoje opowieści :) Uśmiechy dla Ciebie :)

report

Veronica chamaedrys L
10 april 2013 at 16:28

...cieszę się, że potrafię rokoszować...dziękuję, Gabi...buziaki...:)

report

Joha
10 april 2013 at 23:45

Nawet o cieście można poetycko. Bardzo ładne, bardzo, Veronico :)

report

Veronica chamaedrys L
10 april 2013 at 23:50

...nawet?:)...niektóre ciasta to poematy...:) ... dziękuję, Joha...:)

report

Joha
10 april 2013 at 23:55

O, masz rację ! Wychodzą, gdy tworzy się z uczuciem :-)

report

Veronica chamaedrys L
10 april 2013 at 23:58

...niestety ja potrafię upiec tylko cztery rodzaje...ale serca dodaję każdorazowo...dobrej nocy Joha...:)

report

Joha
11 april 2013 at 00:02

O, to dużo ! Dobrej nocy, Veronico :)

report

Wiktoria
13 april 2013 at 07:27

Bardzo gorąca przesyłka:) A karpatka smaczna:)

report

Veronica chamaedrys L
22 april 2013 at 23:10

...bardzo gorąca...dziękuję Wiosno...:)

report

M.S.
15 april 2013 at 09:27

Aleś mi smaka tą karpatką narobiła... :-)

report

mua
17 april 2013 at 01:22

.... liść laurowy do rosołu???... hm ale przy pieczeniu ciasta, to się dopiero zatracasz no no :)))

report

Veronica chamaedrys L
22 april 2013 at 23:13

...tak liść laurowy, zgodnie recepturą mojej babci...obrzędy są bardzo ważne...nawet takie pieczenie ciasta ...:)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register