Amsterdam, spotkanie z bezuchym

Monsieur Vincent! Dokąd tak spieszno? Zapomniał pan płaszcza i kapelusza. Oddałam Bogu, co boskie. Jest jeszcze czas. Spotkajmy się o 19:15 przy Keizersgracht.
Fou-Roux
wariacie z Tobą krucho
obciąłeś sobie prawe ucho
choćby krzyczeć noc i dzień
będziesz głuchy jak ten pień
Obetnij sobie drugie ucho, nie musi to być w Arles, zrób to w Amsterdamie, na trzecim piętrze w Żółtym domku, jutro. Przyjdę popatrzeć. Przyniosę dla ciebie gałąź migdałowca albo irysy.
Bulwar nad kanałem. Szeroki i jasny w kształcie podkowy. Woda w nim czysta, bez owego zielonego nalotu, charakterystycznego dla kanałów łączących Rzekę Samobójców, w których do dziś widzę odbicie kwiatów lobelii i niezabudek...
Gwar ucichł. Czerwone Szaleństwa siatką kwadratów osaczyły Czerwoną Dzielnicę. Runęła Wieża Babel. Cisza. Siedzę w hotelowym patio, otulona chustą Eleny z mentolowej mgły. Ptaki śpiewają. Szemrze czarodziejska woda. Odradzają się wspomnienia. Pachnie lawendą. Biegam po lawendowych polach. Znów nie dotykając - dotykam. Nie zawodząc - zawodzę. Nie raniąc. Cisza.

RENATA
30 september 2012 at 23:32

dziękuję bardzo mi się podoba Twój tekst

report

Veronica chamaedrys L
30 september 2012 at 23:36

...a mnie Twój wiersz, bo lubię Twoje wiersze i Vincenta...:)

report

RENATA
30 september 2012 at 23:39

miło mi że mam w tobie wierną czytelniczkę ja Twoje czytam też i podobaja mi się

report

Veronica chamaedrys L
30 september 2012 at 23:40

:)))

report

Miladora
1 october 2012 at 00:12

Byłaś w muzeum Vincenta? :) Mnie się udało zobaczyć kiedyś w Wiedniu wystawę jego rysunków węglem i muszę powiedzieć, że wyszłam przygnębiona. Stanowczo wolę jego późniejszy okres. Ale bez tego nie byłoby przecież "później". :) Aha - "Monsieur Vincent!, dokąd tak spieszno?." - zmieniłabym zapis na "Monsieur Vincent! Dokąd tak spieszno?" - po pytajniku czy wykrzykniku nie dajemy już kropki. ;) / - "Zapomniał Pan płaszcza" - "pan" - w literaturze nie stosujemy w takich przypadkach wielkich liter. ;)/ - "o 19.15" - 19:15 / - "Znów nie dotykając(,) dotykam. Nie zawodząc(,) zawodzę." - ale można też dać długie dywizy - "Znów nie dotykając – dotykam. Nie zawodząc – zawodzę."/ Podoba mi się klimat tej miniatury, Veroniś. :) Buziaki :)

report

Veronica chamaedrys L
1 october 2012 at 00:17

...zaraz wszystko naprawię Milo...:)tak byłam...uwielbiam bezuchego...:)

report

Miladora
1 october 2012 at 00:23

Nie Ty jedna. :)))

report

Veronica chamaedrys L
1 october 2012 at 00:24

...klimat?... tam dopiero był klimat...gotowe, Milo...buziaki...:)

report

Eva T.
6 april 2013 at 18:12

Dotarlam tu przez podpiecie u Smoka :) Przenioslas mnie znowu do Amsterdamu. Bardzo lubie atmosfere tego miasta :) Pozdrawiam cieplo, Veronica :)

report

kamyczek (Chinita)
7 april 2013 at 16:53

"Pachnie lawendą. Biegam po lawendowych polach. Znów nie dotykając - dotykam. Nie zawodząc - zawodzę. Nie raniąc. Cisza." - co za klimat! Ech...

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 16:57

...Kamyczku, tam tak zawsze...:)

report

Bazyliszek
7 april 2013 at 16:55

Veroniczko, co za piekne podpiecie, buz Ci za to:)))) i tez przenioslas mnie nad amsterdamskie kanaly i na uliczki, dziekuje bardzo i pozdrawiam serdecznie:))))))

report

Veronica chamaedrys L
7 april 2013 at 16:57

...buź, Smoku...:)))

report

Jerzy Woliński
7 april 2013 at 16:59

-:)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register