10 lipca 2012

dziennik

jeśli tylko
jeśli tylko

powracające

Miałam naście lat, zapisałam się do pracowni foto. Dali nam aparaty, już wtedy antyki, prostokątne, dwuobiektywowe pudła. Patrzyło się od góry. Ale jak rysowały na szerokiej kliszy! I posłali na foto-łowy po okolicy. Potem ciemnia. Ręce się trzęsły, maczane w sosach. I zdejmujące pierwsze własne odbitki z suszarki. Instruktor na tej wypieszczonej, pokazowo skadrowanej postawił cztery brutalne krechy długopisem. Wykastrował. Stworzył. Pamiętam ból. I olśnienie, gdy wreszcie dotarły do mnie słowa "Teraz jest interesujące".
Ktoś powiedział, że aby stworzyć piękną rzeźbę trzeba wziąć blok marmuru i usunąć to, co niepotrzebne. Można i czterema kreskami brutalnie szczerego długopisu. Zostały we mnie. Wpisane.

Ania Ostrowska
11 lipca 2012 o 17:20

bardzo fajnie napisane i bardzo do mnie trafia ideologia szczerego długopisu :) pozdrawiam

zgłoś

zuzanna809
11 lipca 2012 o 20:51

a do mnie - usuwanie tego, co niepotrzebne. Borykam się z tym! Interesujący tekst!:))

zgłoś

jeśli tylko
15 października 2012 o 18:59

nie zawsze łatwo określić, co jest niepotrzebne..

zgłoś

jeśli tylko
11 lipca 2012 o 22:15

dziękuję, zapraszam :)

zgłoś

Jerzy Woliński
11 lipca 2012 o 22:36

bez tych zasad nie byłoby sztuki,oby o tym pamiętać na codzień:)

zgłoś

jeśli tylko
12 lipca 2012 o 13:14

zazwyczaj mówię/pokazuję zbyt dużo, dlatego hołubię to wspomnienie. Jest moim memento :)

zgłoś

sisey
12 lipca 2012 o 13:26

Sztuka... wyboru. Pamiętam takie aparaty i te dziwne obrazy na matówce, albo te z miechem "turystyczne". Na moje rodzinne śmieci, zawitał kiedyś Żyd z wozem, krytą budą, odpowiednikiem dzisiejszych camperów i "cyknął" jedno zdjęcie zamku, który właśnie umierał. To był rok 1864, szklane płyty, laboratorium raczej nie Kodaka, a jednak zdjęcie, o cudzie, przetrwało. Jedyny ślad, że malarze nie kłamali. Dziwne, jakie wspomnienia przywołałaś. Pozdrawiam.

zgłoś

jeśli tylko
12 lipca 2012 o 13:57

cieszę się, że mój tekst wart wspomnień :)

zgłoś

sisey
12 lipca 2012 o 14:03

A, nie dodałem. Ta płyta miała 30x40 cm, człowiek pojechał potem całą Łódź obfotografować. Rok po kolejnym powstaniu. Komu by się chciało? Kto skłonny był wydać fortunę? A jednak.

zgłoś

jeśli tylko
12 lipca 2012 o 14:10

maniak, wspaniały :)

zgłoś

Vrba
18 lipca 2012 o 22:40

To się tyczy wszystkiego. To usuwanie. W życiu też :)

zgłoś

hossa
19 lipca 2012 o 08:48

Fajnie napisane, nie czytałam wcześniej, dobrze, że mi go pokazałaś, tak mi przyszło do głowy przy okazji czytania, jak bardzo czasem jest potrzebne takie chirurgiczne cięcie, żeby właśnie olśniło, heh, chociaż bywa bolesne jak diabli. Moja koleżanka miała ciemnię, a właściwie jej tata. Ale to było dziwne pomieszczenie. Zaglądałyśmy tam ukradkiem. To była jego świątynia. Dobrego dnia:)

zgłoś

alt art
30 lipca 2012 o 10:20

interesujace..

zgłoś

ratienka
17 sierpnia 2012 o 21:04

no przecie... Oczywiście bardzo ciekawie opisałaś. Z tym cięciem też się zgadzam, choć bywa różnie, niestety! :)

zgłoś

Emma B.
17 października 2014 o 23:24

kciuk, że przeczytałam, a komentarz - jestem okropnym samoukiem, po łapach obrywam tutaj i dobrze

zgłoś

jeśli tylko
17 października 2014 o 23:26

nawet nie wiesz ile razy ja oberwałam, i tu i wszędzie ;) staram się to obracać na pożytek :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się