12 august 2016

poetry

rafa grabiec
rafa grabiec

wiekO

przychodzisz do mnie jak na pogrzeb
bez wina bez winy niesiesz mi przemarznięte bzy
chłód towarzyszył nam od listopada
pory roku to tylko wyrwane kartki z kalendarza

to nie pacierz by na kolanach modlić się o jutro
przychodzisz do mnie
bo mam kamienne futro cichych przyjaciół i ławkę przed sobą

alt art
13 august 2016 at 11:53

nieistotne lśnienia to trucizna jutra; kalejdoskop zdrad i trochę rozpaczy..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register