27 december 2014

27 december 2014, saturday ( 3. )

"Wewnętrzne rozmyślanie, zaznacz na poczatku."

Odległość w czasie, który upływa mi na dostrzeganiu „piękna” tego świata, sprawia, że dostrzegam to, co niegdyś było dla mnie nie zauważalne. Potrafiłam patrzeć na wszystko i wszystkich przez szare soczewki, które napawały wyłącznie pesymizmem. Nie było we mnie czegoś, co pozwoliłoby dostrzegać realia ludzkie przez optymistyczne szkiełka. Perspektywa czasu sprawiła, że narodziło się obiektywne i zarazem pozytywne spojrzenie, ale nie „przez różowe okulary”, – które większość i tak ukazują za mgłą. Jest to spojrzenie kogoś, komu oderwały się w końcu klapki, które to były mocno usadzone na oczach. Tytułem wstępu jednak przejdę do czegoś innego, niż miało tu zostać napisane. Wiąże się to jednak w pewien sposób, takie mam wewnętrzne przekonanie. Może wybrałam zły przykład, ale jest on w chwili obecnej „najbardziej na czasie”. Przychodzi w życiu ta chwila, kiedy zagubieni lub bez pomysłu doświadczamy kontaktu z człowiekiem zarażonym pasją do czegoś, co może i wcale nas nie interesuje. Wpatrujemy się w tego człowieka, analizując każdy ruch jego ciała, gestykulację oraz mowę, słowa, które wypowiadają jego usta oraz na czyny wraz decyzjami, które pozwalają nam poniekąd na ocenę człowieka.  Ciężko jest to opisać, ale sądzę, że postaram się przybliżyć się to na tyle, na ile pozwalają moje umiejętności.  W pewnym momencie pasja tego człowieka zaczyna przenikać i nas, nasze oczy starają się dostrzec przekaz. Można nawet stwierdzić, że utożsamiamy się z takim człowiekiem, czyniąc sobie z niego wzór – ideał, każdy ma prawo nazwać to inaczej. Jeśli zaufamy tej osobie, pozwolimy sobie samym na poznanie jej, na bliski kontakt polegający na rozmowie o zainteresowaniach, życiu i innych bzdurach, w naszej głowie ta osoba będzie kimś więcej. Kimś, kto może dać nam nadzieje, rozwinąć naszą wyobraźnie, umiejętności, zmotywować do działania, ta „postać” może dać nam to, czego sami sobie nie byliśmy wcześniej w stanie dać – pewność w samego siebie, jako człowieka, który może stać się równie wartościowy. Przez igłę przewleka się nitka, a pętla na oczku zaciska się coraz bardziej. Przechodzi przez materiał, tworząc coś niebywałego. Tak oto pobudzeni, często decydujemy się na podjęcie się pasji, której ziarenko zasadził nasz „ideał”. Pielęgnujemy je, doskonalimy, modyfikujemy – odkrywając siebie, swe potrzeby i możliwości. Pewność siebie, daną nam poniekąd, zaczynamy szanować i doceniać. Kiedy już owa nitka obszyje materiał, zaczynamy się niebywale cieszyć z tego, co powstało.  Na bazie zaufania, wiary i wszystkich tych symptomów można zbliżyć się do kogoś bardziej, niż możemy sobie na to pozwolić. Znów odskocznia, ale bardzo potrzebna, by nadać początkowi odpowiedni koniec. Właśnie poprzez pasje, zrodziło się we mnie zaufanie do „wzorca”, który urzeczywistnił mi to, o czym nigdy bym się nie przekonała – przyczynił się ku temu, że spróbowałam, poczułam i pokochałam. Niestety, pokochałam nie tylko pasję, ale i „ideał”. Stan ten przerodził się w coś, co cieszyło mnie, ale i niszczyło. Zdałam sobie z tego sprawę po długim czasie, dlatego odległość w nim ma niebywałe znaczenie. Obecnie, kiedy klapki zleciały z hukiem, widzę to, co powinnam była zauważyć na samym początku. Człowiek, którego ceniłam za bycie sobą, za miłość do tego, co robi z niebywałym błyskiem w oku, ta mowa ciała oddająca pasję i emocje… Przedstawił mi się a ja widziałam go w świetle „mydlanych różowych baniek”. Czas odkrył, że to jasne światło tak naprawdę jest brutalną szarością. Nie poprzez złość, ale przez obiektywne spojrzenie, zobaczyłam prawdę o człowieku, który był moim wzorcem. Prawda okazuję się brutalna i może zaboleć. Zabolała, bo kiedy coś, co cenimy sobie najbardziej zawodzi – przestajemy wierzyć w to, co zostało nam „sprzedane”. Nie można usunąć w sobie wartości, które są cenne, trzeba je pielęgnować i rozwijać. Lecz upadek człowieka, dotyka nas najbardziej. Stworzone dzieło za pomocą igły, nitki i materiału właśnie zapłonęło. Odszedł szacunek do „ideału” za jego postępowanie, za to, kim owy człowiek jest w prawdzie. Odeszło uczucie, naszedł czas na „ostatnie pożegnanie”. Do tego usiłowałam nawiązać. W jakiej przykrej sytuacji zostajemy postawieni, jak to bardzo nas boli, ale wiemy, – że czas się odciąć, pożegnać. Nie można przymykać powiek na postępowanie kogoś, jeśli wydaje się ono nam nie odpowiedzialne i jeśli niszczy ono drugą osobę. Chcesz zniszczyć w sobie piękno – mogę podać ci rękę, lecz kiedy odrzucasz ją, jestem zmuszona odpuścić. Bo nie można dać się w to wciągnąć, jeśli zaszło się daleko i odmieniło się swoje życie. W niebywale zagmatwany sposób, jednak szczery chcę przekazać, że to gdzie stoimy zależy od tego, co zobaczymy. To gdzie stoimy, zależy od nas samych. Nasze doświadczenie życiowe, bagaż doświadczeń, stawia nas w innym świetle, – przy którym odkrywają się niedoskonałości człowieka i świata. Oto śmiało twierdzę, że stoję po stronie gdzie nie ma miejsca na pustych ludzi, a których miałam za niebywale wartościowych. Nie można się cofać by ratować kogoś, kto odrzucił wiele razy podaną mu dłoń. Nie można kochać kogoś, kto odrzuca uczucia i śmie twierdzić, „że jest człowiekiem, który czuje i ma serce” – to po prostu nie zasługuje na rozwinięcie, gdyż wielu ma inne zdanie. Miłością nie można wszystkiego naprawić, a już na pewno niezepsutego i ślepego do cna człowieka. Nadeszło ostateczne „ostanie pożegnanie”, mogę jedynie przeprosić, że odpuszczam. Odpuszczam, ponieważ materiał spłonął a nie mam siły na podejmowanie kolejnych prób tworzenia czegoś, na podstawie tandety. To się po prostu nie opłaca, czas świadomie wybierać grunt, po którym się stąpa, by nie znaleźć się na miejscu spalonego „wzorca”. Jeśli uważasz, że masz serce, uczucia i coś wyjątkowego – nie pozwól na zabicie tego w sobie, wdychając zatrute powietrze.
"Wewnętrzna krytyka, również siebie, przyznaj na końcu."


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 1 | rating: 0/4 | report | add to favorite

Comments:

Jestem,  

Ładnie napisane ale....Powiedz mi kto i gdzie powiedział,że człowiek,do którego żywisz jakiekolwiek uczucie powinien powinien żywić je również do ciebie? Faktem jest,że często udziela się innym nastrój człowieka w danej chwili ale uczucia to co innego.Inwestując swoje uczucia w kogoś oczekujesz odpowiedzi,nie dość tego - takiej samej.Dlaczego? Gdzie jest napisane,że tak ma być?Nigdzie.Poza tym wiele uczuć rodzi się w nas bez wpływu tzw. zdrowego rozsądku i to jest piękne choć nie zawsze ze szczęśliwym zakończeniem.Życie to giełda....Pozdrawiam

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register