Zmiana sposobu prezentacji

1 september 2017

diary

Blackchange
Blackchange

23.

I chociaż boli, wiem.. Czas zdecydował inaczej. 

Mój dwunasty wymiar, który powstał gdzieś w mojej głowie, zapowiadał się całkiem obiecująco. Chciałam zburzyć wiele granic, zniwelować obawy i wzbić się ponad wszystko, by obserwować życie innych, wyciągać wnioski - budując przy tym siebie na nowo. Po czasie przyznaje, że znowu mi nie wyszło. Zastanawiam się najzwyczajniej w świecie - dlaczego? I snuję tutaj kilka teorii. Pierwszą z nich jest to, że ślepo uwierzyłam w coś, co ludzie nazywają związkiem i miłością. Oddałam się temu w pełni, poświęciłam czas, rezygnując znowu z siebie i swoich aspiracji życiowych. Dla kogoś, kto - jak wtedy wydało mi się, był tego w zupełności wart. Aktualnie, kiedy poznałam już drugą stronę medalu tej relacji - wiążącej, żałuję. Zmarnowany czas na coś, co nie przyniosło mi niczego dobrego, jeszcze bardziej mnie pogrążyło a w dniu dzisiejszym prawie zmiotło z powierzchni ziemi. I co dalej? Nie wiem, bo nie potrafię powiedzieć sobie "skończ, zostaw, otrząśnij się". Nie ma już etapu wyparcia, akceptacji. Jest przyjęcie sytuacji na barki, a w głowie jedynie "żyj, po prostu żyj i miej to w dupie". Jak mam mieć w dupie coś, co mnie przybija, a satysfakcją są jedynie wygrane kłótnie. 2:0 Kotku. Drugą teorią, dociekając temu "dlaczego" jest zabicie w sobie "samej siebie". W kółko gadanie (...)

--- full text ---

5 june 2017

diary

Blackchange
Blackchange

22.

Teraz - albo nigdy?
Wydaje mi się, że każdy ma w swoim życiu taki okres, kiedy po prostu zwątpi we wszystko. W siebie, szczęście a nawet w miłość, która uskrzydlała przez nieokreślony czas. Prawda? Ale ile razy można doprowadzać swoje życie do martwego punktu? Chyba nie potrafię już zliczyć tych "razów" na palcach obu dłoni. To nie jest kwestia użalania się nad sobą, wiecznie i w kółko. Myślę, chyba jestem w stanie to w końcu przyznać przed samą sobą, że jestem słaba. Udaję, wiecznie silną, szczęśliwą... A to prowadzi tylko do tego, że zadaje sobie coraz to większe ciosy. Człowiek sam sobie potrafi wszystko utrudnić i wiele w sobie zabić. I każdy szuka winy w innych. A ilu z nas jest w stanie dostrzec to zło w sobie? Głośne przemyślenia, każdemu to polecam. 
Co dalej?
Zamknięcie się w czterech ścianach, było dobrym sposobem na zebranie w sobie siły. Tylko do pewnego momentu. Uciekanie jak najdalej, byle wyjść z domu, usiąść i patrzeć się godzinami w niebo, ewentualnie smęcić przy swoich ulubionych kawałkach, które w jakiś sposób motywowały. Też dobre, ale trwało chwile. Znalazłam miłość. Złamał mi serce. Zwątpiłam, uciekałam od uczuć, wmawiałam sobie, że nic we mnie nie żyje, serce jest skałą i pozostawałam niewzruszona. Było mi dobrze. Po pewnym czasie było mi gorzej niż wcześniej. Wyzbyłam się wewnętrznego zła, gniewu i nienawiści. (...)

--- full text ---

28 january 2017

diary

Blackchange
Blackchange

21.

Ludzie są tylko marionetkami.
Wkurwienie ze stanu "rzeczy" przyjmuje powoli stan "umysłu", topiąc nas z każdą minutą, bardziej i głębiej w otchłań beznadziei, my zwyczajnie - pod naciskiem zbyt ciężkiego balastu na piersi, poddajemy się. Człowiek jest tylko kukłą w tym bezdusznym, wrogim świecie. Dajemy sobą manipulować, pomiatamy sami sobą - bo ponoszą nas chwile wiążące się z gównianymi emocjami. Chcąc czy nie chcąc przegrywamy, bo poddajemy się temu zbyt wcześnie. Jesteśmy tylko zabawkami. Przywykliśmy do tego, że sami dla siebie jesteśmy skurwysynami. Chłodne relacje, wilcze spojrzenia i plastikowy wyraz twarzy. Za plecami tylko fałsz, siejący się wokół ferment. Wszystko cuchnie, pod naciskiem siarki unoszącej się ponad ziemią. Atmosfera nie spełnia już swojej roli a gleba rodzi tylko próchno. Umieramy. Poddajemy się i umieramy. Giniemy jak psy. Jak małe topiące się szczenięta. Jesteśmy warci tyle, co nasze gówniane uczucia. 
Nowy rok - stara ja.  

11 november 2016

diary

Blackchange
Blackchange

20.

Paradoks.
To kłamstwo, że ludzie zmieniają się w czasie. Tylko z czasem odkrywają przed nami karty, głęboko ukryte, przez co dostrzegamy - jakim osobami są naprawdę. Nie istnieje pojęcie granic - to jedno wielkie nieporozumienie. 
Granica to jedynie linia która oddziela dwie różne ziemie. Człowiek nie wie czym ona jest. Wydaje nam się, że możemy je przekraczać. Szczerze? I tylko szczerze, bo szczerość jest podstawą ku zdrowemu funkcjonowaniu. Człowiek jako istota posiadająca umysł, może przeskoczyć wszystko i zrobić dokładnie wszystko. Nie patrząc na konsekwencje, to co powstrzymuje nas przed wyrzutami sumienia czy zadaniem komuś krzywdy - to opinie społeczeństwa. Ludzie są jak zwierzęta, rządzą nami prawa natury i tak samo występuje między nami selekcja naturalna. Słabe jednostki - polegają jeszcze przed życiowym startem. Jednostki silne, lub prawie w pełni sił - starają się napędzać życie bodźcami, a to jak z jaką siłą napędzają swoje życie - siła przypadków, losowych zdarzeń. Ci prawie najsilniejsi, mają poczucie - że mogą dosłownie wszystko, wspiąć sie na szczyt i na nim królować. Nie ma ludzi pomiędzy, półśrodki to brednie. Wydaje nam się, że decydujemy w pełni o jakości swojego życia. Kłamstwo. O tym jak żyjemy decyduje społeczeństwo. To otaczający świat decyduje o tym, ile będziemy w stanie wycierpień i wytrzymać. A co z psychiką? Ludzka psychika (...)

--- full text ---

11 october 2016

diary

Blackchange
Blackchange

19.

Często wydaje mi się, że gubię się w swojej głowie.
Utrata oddechu i świadomości, to chwilami najlepsze co może Ci się przytrafić. Możesz wtedy uzmysłowić sobie to, jak wygląda w prawdzie Twoje życie. Przeminie Ci przed oczyma w ułamku sekundy. Przestaniesz oddychać na krótką chwile i odzyskasz świadomość po to, by uczyć się na błędach - zmieniać siebie i otaczający Cię świat. Utrata oddechu może też doprowadzić do Twojej śmierci. I możesz podjąć taką decyzje świadomie. Możesz również patrzeć na Ziemie z góry, jeśli istnieje, żałować lub być dumnym ze swojego przyziemnego życia. Świadomość płata nam "figle". Możesz być świadomy utraty oddechu i wołać o pomoc, ratować się. Świadomość może również podjąć decyzje za Ciebie i w kilka chwil zwyczajnie się udusisz. Wydawać by się mogło, że jest to nie logiczne i nie poprawne. Bzdura. To zawiera sens, trzeba się temu dobrze przyjrzeć. Tak samo jest z Miłością, wiesz? Świadomie możesz jej pragnąć, podejmować kroki i decyzje w życiu tak, by jej doświadczyć. A ona w chwili Twojej nieświadomości, może pozbawić Cię wszystkiego. Zabije Cię, zaleje Twoje życie żalem, cierpieniem i zawodem. Doświadczysz bólu, cierpienia w czystej postaci i żalu, najprawdziwszego żalu na świecie. Szczerej żałości. Może się też zdarzyć przeciwnie. Nieświadomie może cie spotkać Miłość, w chwili kiedy nie będziesz się (...)

--- full text ---

6 october 2016

diary

Blackchange
Blackchange

18.

Obiecaj, że będziesz się za mnie modlić.
Noc uwalnia wewnętrzne demony. Nie ukrywa strachu i nie potępia rozpaczy. Księżyc oświetla brudną duszę, gwiazdy wytyczają ścieżkę prawdziwemu "Ja". Noc pozwala Ci na bycie sobą. Prawdziwym człowiekiem, który nie przybiera maski. Człowiekiem szczerym, brutalnym, nie ponoszącym konsekwencji - przecież jest ciemno. Złudne światło księżyca i kręta, wijąca się ścieżka gwiazd. Demony wypełzają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Brutalnie depczą każdą iskrę nadziei. Zakopują nadzieje i topią marzenia. Od demonów otrzymujesz siłę ku temu - by płakać, łkać z całych sił. Nocą dowiadujesz się kim naprawdę jesteś. Jesteś istotą tak słabą, jak liść na wietrze. Ale jesteś, żyjesz i oddychasz. Mimo demonów, ciemności i bólu - nabierasz powietrza, wypuszczasz miarowo... Jestem człowiekiem bez serca, z duszą czarną jak smoła. Z oczu lecą mi krwawe łzy. W moich żyłach pulsuje obojętność. Na mojej twarzy nie ma już maski. Teraz jestem tylko ja. Ja - pozbawiony uczuć człowiek. Pozostała we mnie namiastka nadziei. Na to, że umrę w spokoju.. Na to, że uwolnię demony bezpowrotnie. Zakopie przed śmiercią i utopię. A sama przeminę..
Obiecaj, że złożysz ręcę i odetchniesz.
Obiecaj, że mnie uwolnisz.
Obiecaj, że mnie nie zatrzymiesz... 

29 september 2016

diary

Blackchange
Blackchange

17.

A wokół szumiały tylko drzewa, liście szarpał wiatr, opadł kurz i cichy szept unosił się w powietrzu..
 Ludzie są ogółem, jednakowi i pozbawieni namiętności. Ogół jest ludźmi, istotami zabijającymi się nawzajem wrogim spojrzeniem i pustym słowem. Puste słowo jest narzędziem zbrodni, naostrzonym i błyszczącym niczym najszlachetniejsza stal, zadające głębokie rany, których nie można załatać szwami. Najszlachetniejsza stal, niczym ludzkie serce, tępiona bezmyślną obojętnością i bezuczuciową grą - zwaną Miłość.
...błękitne oczy wpatrzone były w bezgraniczną pustkę, zatracając się w pejzażu zniszczonego świata, śledząc destrukcje postępującą z sekundy na sekundę..
 Jestem ogółem, pozbawionym namiętności i wątpiącym w miłość szarym człowiekiem. Nic mnie nie wyróżnia, waga słów czy szlachetna stal przetopiona bezuczuciowym ogniem - tworząca broń na miarę zniszczonego, destrukcyjną grą zwaną Miłość, świata. Nie czuję żalu, nie ma we mnie nienawiści, w moim sercu kiełkuje obojętność. Smutek i żal, przepełniły każdy centymetr mojego ciała. Nie ma odwrotu, nie ma lekarstwa na zabicie samotności.
...a serce wystukiwało radosną melodię, przepełnioną euforią, zagłuszyła ją beztroska niewiedza, pogrzebowy korowód - śmierć. 
Wróciłam.

29 april 2016

diary

Blackchange
Blackchange

16.

Nie usłyszysz o mnie w Moskwie. Nie zobaczysz mnie w Londyńskim metrze. Jestem i żyję, mam się dobrze. Nie tęsknię za gwarem Warszawy i za zachodami słońca nad Bieszczadami. Uciekłam w popłochu z wielkiego miasta. Zakotwiczyłam na suchym, schludnym i przyjaznym lądzie. Jest mi tu dobrze, ciepło, jestem szczęśliwa, oddycham czystym powietrzem. Nie przejmuje się pracą, płacą i innymi problemami przyziemnymi. Jedyne co mnie martwi - to fakt, że ktoś mnie tu odnajdzie. Uciekłam po to, by odpocząć i zapomnieć o pośpiechu, rachunkach i całej biurokracji. Nauczyłam się wstawać o wschodzie słońca i podziwiać najcudowniejsze krajobrazy, które otaczają właśnie mnie. Czuję się jak nigdy dotąd. Nie odczuwam samotności, nie narzekam na brak towarzystwa - chociaż jestem sama, mam go nad wyraz. W południe, słonecznego dnia można spotkać stado saren, cieszących się wolnością, beztroskie zwierzęta. Zazdroszczę im. Uciekłam, ale kurczowo trzymam się myśli, że przecież będzie trzeba wrócić. Nie chcę wracać, chcę tu zostać i oczyścić umysł. Me serce koi wachlarz nut przepięknych melodii. Zakochałam się w szumie drzew, szeleście liści i w kołyszących się liściach paproci. Doceniam każdą sekundę, oddech - chwila jest piękna. Każdego dnia na nowo odkrywam świat. Chcę odnaleźć siebie. Nie pamiętam, jak to jest kochać. Nie czuję żalu bo pogodziłam się z porażką. Moja ucieczka jest pokutą za głupotę. Nie (...)

--- full text ---

27 april 2016

diary

Blackchange
Blackchange

15.

Bo w życiu chodzi o to, by mierzyć siły na zamiary. W codzienności chodzi o to, by dostrzegać najdrobniejsze piękno. W "dzisiaj" chodzi o to, by wierzyć uparcie w siebie. W miłości chodzi o to, by być dla siebie wsparciem i ucieczką. W uczuciach chodzi o to, by oddawać całego siebie drugiemu człowiekowi. Bo gdy kogoś kochasz, nic nie jest ci straszne i gdzieś masz przeciwności losu. Bo gdy kogoś uwielbiasz, każda godzina czekania zamienia się w przepaść. Bo gdy czujesz, życie jest piękne. Gdy wierzysz, widzisz szczęście. Gdy jesteś szczęśliwy, nie bój się dziękować za to szczęście. Drugi człowiek w Twoim życiu jest największym skarbem. Życie drugiego człowieka traktuj jak oddech, zaciągnij się powietrzem i staraj się go nie wypuszczać. Zaczniesz się dusić, ale tak właśnie wygląda miłość. Kolejny oddech trzymaj w swych płucach dłużej. Poczujesz delikatny ból, tak smakuje rozczarowanie. Dlatego zaciągnij się miłością do człowieka tak bardzo, by nie było ci żal zemdleć. By ten oddech był całym Twoim światem. Nie próbuj brać kolejnego oddechu. Duś się miłością. Niech to uczucie wypełni Ciebie całego. Poczuj się człowiekiem. Poczuj się kobietą. Poczuj się mężczyzną. Poczuj się ojcem, matką. Poczuj się wyjątkowo. Uwierz w to, że to możliwe. Możliwym jest to, by kochać kogoś na zabój. By kogoś kochać do utraty sił, by kochać aż do śmierci. Kochać kogoś tak, by nie bać (...)

--- full text ---

21 april 2016

diary

Blackchange
Blackchange

14.

Kiedyś.
Rozczarowanie było dla mnie kiedyś piekłem. Łzy lały się strumieniami. Zachodziłam w głowę. Nienawidziłam wszystkich i wszystkiego. Nie kochałam nikogo, siebie, świata. Miałam wstręt do życia. Nastawienie - z dnia na dzień było coraz gorsze. Ciągło się to dniami, tygodniami, chwilami bywały takie miesiące. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Nie widziałam szans na poprawę. Nie miałam pomysłu na to, by więcej się tak nie poczuć. By kolejnym razem, mieć to głęboko gdzieś. Nie wiedziałam jak mam zasypiać i się budzić. Ból, ten cholerny ból, nie dawał mi żyć. Umierałam, każdego dnia na nowo, z coraz to gorszym skutkiem. Nie było w moim życiu nadziei. Była tylko czarna kurtyna.
Obecnie.
Rozczarowanie jest dziś dla mnie solidną motywacją. Przybywa lat, a z roku na rok dostrzegam więcej możliwości. Nie płaczę, chwilami chowam tylko twarz w dłoniach. Nie odcinam się od świata, otwieram się na jego piękno. Szukam ukojenia w świecie, ludziach, miejscach - niebie. Mam pomysł na siebie, na problemy - na ich zapobieganie. Każda decyzja jest przemyślana, przez co - nie czuję się źle. Nie jestem bezuczuciową maszyną, mam swoje słabości. Jednak boli mnie to mniej. To tylko delikatne draśnięcie na moim sercu. Moja dusza stała się odporna na rany. Nie na ciosy. Pewne sytuacje mnie przerastają, też tak masz? Chwilami chcę uciec, schować się - ale wiem, że należy (...)

--- full text ---

18 april 2016

diary

Blackchange
Blackchange

13.

"On"
 Zawsze uśmiechnięty, energiczny, nastawiony pozytywnie do wszystkiego. Nie okazuje słabości, zmęczenia, smutku. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, wszystko jest do zrealizowania. Poświęca się na każdym kroku, łapie życie w swe objęcia i kurczowo je trzyma.  Rozwija siebie, swoją pasje i ma niezwykłe ambicje, pomysł na życie i na wszystko co go otacza. Jest osobą, która potrafi podnieść na duchu, zmienić nastawienie, pomóc, doradzić - może wszystko. 
 Nie potrafi kochać. A może boi się kochać? Jego rany wypełnione są jadowitą nienawiścią, jednak serce pozostało czyste. Otacza je jedynie czarna poszewka, przez którą ciężko się przedostać. Jego serce bije, jest gorące i pełne życzliwości. Gdyby nie te rany... 
 Potrafi sprawić, że kobieta tonie w jego ramionach. Zakłada maskę i otacza ją tęczową bańką. To wszystko trwa w niepewności. Ale jest, ona i on, są rany, jest serce.

"Ona"
 Zawsze wybiera myślami w przyszłość. Nie może znieść swojej przeszłości. Jej serce bije, ale zamiera w każdej niekorzystnej chwili. Boi się i nie możesz się odnaleźć na nowo. Chce, ale nie potrafi. Ślepo biegnie. Układa sobie myśli, życie - a to znów się wali, ona upada, nie ma siły by wstać.
 Ona potrafi kochać, jej miłość jest najwspanialsza, szczera. Jej uczucia potrafią wyleczyć nienawistne rany. (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register