2 czerwca 2011

poezja

laura bran
laura bran

smooth jazz z pęczkiem botwiny

Leniwie dziś sączy się czas
północne okno kuchni nie kusi
nadmiarem słońca przysypiają zioła

w szemrzącym strumieniu
muzycznej siesty
perliście spływa botwina

wsparta na kranie
cierpliwie teraz zwisa

(cóż za piękna śmierć)
nie krwawi - odpoczywa.



Marcinowi Kydryńskiemu, Warszawa, 24 maja 2009.

Magdala
2 czerwca 2011 o 17:21

żesz ja nie jestem Onym!!!!!!! :(( (tu - warknięcie) aleś poleciała Przyborą i Wasowskim na dodatek (to już w mojej głowie.... cudooooo mniam! ach! :*

zgłoś

laura bran
2 czerwca 2011 o 17:58

łamatko, Magdalko, no co Ty?? byłam pewna, że zjedziesz wierszoła. :)

zgłoś

laura bran
2 czerwca 2011 o 17:58

szanowny punkcie 2: a pogadać Pan nie chcesz? ;)

zgłoś

Miladora
2 czerwca 2011 o 21:48

Podoba mi się pomysł - bardzo obrazowo napisane, Laurko. ;))) I mam tylko jedną małą sugestię - "cierpliwie teraz zwisa" - po co to "teraz"? Przecież wiadomo. ;) Dałabym "zwisa cierpliwie". ;) Cmok. :)))

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 12:30

bo to miało zabrzmieć tak zwyczajnie, nawet prostacko. taki zamysł z kontrastem, może nie wyszedł, pewnie nie wyszedł a poszedł ;)

zgłoś

Miladora
3 czerwca 2011 o 14:07

To może daj "cierpliwie sobie zwisa"? ;)))

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 14:12

wyżej jest spływa, niżej sobie dałoby efekt syczenia. i boję się, że sobie będzie za mocne z kolei, bo nie chciałabym obrażać w żaden sposób dedykanta. mogłoby mieć zły wydźwięk, a tego bym nie chciała.

zgłoś

Miladora
3 czerwca 2011 o 14:20

No to zostaw, w końcu i tak jest dobrze, a ja tylko z nawyku się czepiam. ;))) Już mi pasuje. :)

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 14:20

uff ;)))

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
2 czerwca 2011 o 22:02

Tak, choć strumień sjesty nie przypadł - szpetny jest.

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 12:39

nie wiem, co powiedzieć. bo to strumień siesty (tej trójkowej) wierszyk z założenia migawkowy i dość prosty w stylu. dla mnie archiwalny, pamiątka chwili. niedziela, siesta wyjątkowo smoothjazzowo-urodzinowa i pęczek botwinki. miło gościć :) chyba pierwszy raz :)

zgłoś

oczy jak pustynia
3 czerwca 2011 o 12:37

chyba mam to samo:-))

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 12:40

z tym, że szpetny, czy że w nastroju totalnej siesty?

zgłoś

oczy jak pustynia
3 czerwca 2011 o 12:44

klimat laura ...klimat rozleniwia i sączy się czas:-)

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 12:49

aa, tak miało być :)) dzięki :) właściwie, to tak było, nawet nie żal mi było słońca za oknem :)

zgłoś

Magdala
3 czerwca 2011 o 13:57

"zwyczajnie, prostacko...." - O! dlatego mi się podoba. :)

zgłoś

laura bran
3 czerwca 2011 o 14:12

:)) jak to z buraczkami bywa :)

zgłoś

krsto
26 września 2011 o 12:19

bravo to miło że młodzi tacy jak ty lauro słuchają smooth jazzu i piszą o tym wiersze-- ja tęz lubię gdy "leniwie sączy się czas" -----pozdrav

zgłoś

laura bran
26 września 2011 o 12:34

nie tacy znów młodzi ;) to były stałe spotkania z Trójką i specjalnie organizowałam na tę okoliczność czas. dzięki, bardzo miło mi Pana gościć :))

zgłoś

Wanda Szczypiorska
26 września 2011 o 12:43

Dotarłam po nitce do kłębka. Co ja mówię? Do kuchni.

zgłoś

laura bran
26 września 2011 o 12:50

kuchnia przedsionkiem smaku ;) teraz, jesienią, mogłaby to być, powiedzmy, szarlotka dla Jotka :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się