w piątek trzynastego września
długo patrzyło na mnie lustro
rozbite na siedem lat nieszczęść
przyszłość kreśliła się jasno
w najciemniejszych barwach
nakręcając zdradliwą spiralę
poległy dziesiątki marzeń
kilkanaście zostało rannych
resztę posiałam w bólu
teraz zbieram plony
dzień jak co dzień..
zgłoś
jakby nie patrzeć...
zgłoś
W trzeciej strofie aż się prosi aby część dostała się do niewoli:)))
zgłoś
nikt nie chciał zniewolić:-))))
zgłoś
najwyższy czas..
zgłoś