4 grudnia 2010

poezja

Margot
Margot

Przedbiegi

Sanki ciągną renifery,
a tu śnieżek prószy.
Jasiu miewa uśmiech szczery
i czerwone uszy.

Nie posłuchał mamy, taty,
bez czapeczki biega.
I bałwankom wlepia baty,
choć to ich kolega.

Przy tym nos okropnie długi,
zahacza o sanki.
Jasiu w domu ma papugi.
Ma też koleżanki.

I zaciera rączki drobne,
myśląc o dobroci.
Wszak są słowa tak podobne,
do wszystkich łakoci.

Więc je sypie pięknie, gładko,
ciągnąc sznur warkoczy.
Aż zdziwiony spojrzał tatko.
Jaki Jaś uroczy!

Minął grudzień. Błoto, plucha.
Szare miasto znowu.
Jaś nikogo już nie słucha,
bo w nowym jest domu.

Withkacy
4 grudnia 2010 o 10:16

A to mnie teraz zaskoczyłaś ;)

zgłoś

Margot
4 grudnia 2010 o 10:36

A czym Witku? :)

zgłoś

Withkacy
4 grudnia 2010 o 10:38

oczywiście miło, zapomniąłem że umiesz dotrzeć do wielu w barwny i coraz to inny sposób ;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się