3 lutego 2011

poezja

Bernadetta
Bernadetta

Po północy

Niedożywiona miłość zaległa pod drzwiami.
Kłoda pod nogami.
Potykam się o jej kości
za każdym razem, gdy chce wyjść
i modlę się w duchu
żeby jeszcze była
gdy wrócę po pólnocy.

Anoreksja nas wyniszcza,
ale wychudzony romantyzm jeszcze tli się po kątach.

Tak ciężko jest być a jeszcze trudniej zapomnieć.

Wychodzę znów.
Wrócę po północy.
Oby jeszcze była
choć jedna kosteczka.

Nesca
4 lutego 2011 o 21:40

super

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się