Niedzielny poranek, rosa na trawie, iskrzy duża łza na małym policzku. Kiedy dziecko puszcza ostatnie bańki mydlane, ja wznoszę ogromną katedrę, buduję ołtarz, łamię chleb - God bless you - mówię szeptem do uszka.
Uśmiecha się, wie: tak cicho mówią tylko rośliny
czyżby już wyjazd? Ameliowe pożegnania... I znów w trzech zdaniach powiedziałaś wszystko...
report
wiesz, Leszku, jak to jest...
report
pozdrawiam Gabrysiu (bo cóż tu dodać :)
report
i wzajemnie, jeśli tylko - dobrego dnia*
report
króciutko acz treściwie i subtelnie... pozdrawiam Imienniczko :)
report
również, G. - dobrego wieczoru:)*
report
lubię jak dopierasz wyrazy :)
report
same się napraszają, deruda:)
report
:-)))
report
wzniosłem katedrę by przyklęknąć..
report
nie łamiemy się:)
report
Cholernie trudno uniknąć najtańszego sentymentalizmu, kiedy na tak maleńkiej przestrzeni zgromadzi się wytrychy do uczuć, zresztą tak jasnych, jak ciemnych: dziecko, chleb, cichy głos, uśmiech, rosa, trawa, zdrobnienia wobec ołtarza itd. I u Ciebie brak najtańszego z sentymentalizmów. I nawet ten cud nadal zachowuje przytomność zjednującego umiaru. Niepojęte, a zapisane ;)
report
dziękuję, issa - dobrze cię widzieć...i czytać:)
report
Gabrielo, wyrażasz słowem to moje przedwczorajsze. Pozdrawiam serdecznie:)
report
Jo, mam trochę zaległości, które staram się nadgonić - pozdrawiam serdecznie*
report
Gabrielo, rozumiem, u mnie też tak bywało, bo teraz czas późno - jesienny, choć wiosna na ziemi. Wpadam w zadumy i nie umiem nadgonić czytania. Wiele tracę, ale mam nadzieję, że znów odnajdę słowa warte zapamiętania, przemyśleń. Serdeczności*
report
dużo słońca, Jo - trzeba mieć energię, żeby czytać, a co dopiero mówić o pisaniu...dobrego dnia
report
Dziękuję, Gabrielo i nawzajem :)
report