Jack Kerouac czyta "The Naked Lunch" Williama S. Burroughsa
na wszystkich poboczach drogi
jest generalnie tak samo
tylko grabarze mogą być różni
ale oni zawsze są tacy sami
przecież trakt jest tylko jeden
żadnej róży wiatrów żadnych rozdroży
nawet bezdroża są kłamstwem
takim samym jak wyższość świąt Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem
(może odwrotnie ale to jeden sztos)
tu i tam
śpiewa ten sam kanarek
Shiva tańczy tę samą tarantelę
a rajski owoc jest tak samo pogryziony
niechybnie czeka nas sen
ukrzyżowany przez te same słońca –
niewczesne węzły które pochłonęły już
nasze nadopiekuńcze
kroki
"Ikarowe loty" wywołały u mnie taaaaaaaki uśmiech. ten też podoba się ale odbieram go zupełnie inaczej... jasne, że zawsze jest co poprawić:-)
report
ale masz zawile mysli_____ niechybnie czeka nas sen ukrzyżowany przez te same słońca – niewczesne węzły które pochłonęły już nasze nadopiekuńcze kroki" i co dalej
report
Dalej to... Dalej to nawet się nie urżnę, choć od godziny mam już imieniny i czekają mnie jeszcze 23 godziny imieninowe... Życie to nie linijka kreślarza, to dwa metry drutu w kieszeni... A co dopiero myśli...
report
o Wojtku!! ale dalam dzis plame..przecierz to i Jerzego! co sobie bys zyczyl ode mnie na imieniny?
report
Wojtku najlepsze zyczenia imieninowe!
report
i ode mnie przyjmij również:):)
report
Wiersz genialny od początku do końca, te /nadopiekuńcze kroki/, takie do Ciebie niepodobne. Chyba jednak woda kruszy skały....:(
report
Imieninowe uśmiechy i małe, wielkie motywacje oraz małe i wielkie przestrzenie zwłaszcza te otwarte gnozy pełne!
report