- Chodź na chwilę, pogadamy... - Siegfried woła mnie do sieni.
Unoszę się z krzesła, odstawiam kubek z herbatą, idę.
- Jak stoisz z pieniędzmi, Wojtuś? - pyta scenicznym szeptem i rozglada się podejrzliwie dokoła.
- Ja nie stoje, Zyga, ja leżę... - odpowiadam siląc się na uśmiechniętą minę.
- To znaczy ubożuchny jesteś, Wojtuś... - Siegfried ni to pyta, ni stwierdza - Wiesz co, ja ci coś powiem, wziąłbyś się za jakąś normalną robotę, nawet nic wielkiego... No co, nie mógłbyś zostać jakim ministrem albo redaktorem w telewizji?
Przeciez wiesz, Zyga, że mógłbym, jak każdy, takich ofert w zatrudniaku od groma i ciut ciut. Szczególnie dla exbibliotekarzy szkolnych po siedmiu latach życia z przyzwyczajenia...
Smutne przemyślenia. Fakt, takich ofert jest w urzędzie pracy zatrzęsienie :) Ale- sądząc po tym, co Pan pisze (nie znam osobiście)- spokojnie mógłby Pan być ministrem, np kultury:) I piszę to bez jakiegoś wazeliniarstwa :) widywałem, jak każdy, prawdziwych polityków- oszołomów, więc chyba oczytanie i inteligencja nie idą w parze z karierą polityczną. Tam liczą się układy, układziki, kłamstwa, lawirowanie, oszukiwanie... nieee, polityka?- to nie dla Pana. Lepiej być poetą i nie brudzić rąk.
report
Tez tak myślę... jak najdalej od tego Babilonu...
report
Ma Pan wolny umysł. I to jest piękne. Tak trzymać.
report
pamietasz, gdyśmy płakali nad rzekami babilonu..
report
... kiedyśmy wspominali Zion... Zion Train? Do I belive?
report