w warkoczach śpią cmentarze czesane
babcinymi palcami
od mrozu pękają
okna za wysokie żeby wyskoczyć
za późne na słońce
straszą
nieczynne kominy pełne gniazd
uwitych z urwanych guzików
nadzieje przytrzasnęły palce szufladą
chwieją się w posadach
tak samo się śniło tym, co czuwali tu dawno; w zakamarkach czasu i nieciągłościach dróg, wiodących gdzie nogi..
report
od dziś gdzie nogi poniosą "wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem"
report
nie wierzę we wolność..
report
piękne metafory...
report
dziękuję:)
report