1 maja 2011

poezja

RENATA
RENATA

1348 anno domini

Przypłynęła z Kaffy pani czarna
ze swoją świtą jak wybuch z katapulty
ogarnęła oddechem pół Europy
trupi odór wisi w powietrzu
trupia zaraza niczym wojna
to chichot losu
prezent szatana
kara Boga
mizerykordia błagać ,żądać
czlowiek z ptasim dziobem
opatrzy, popatrzy ,pogrzebie

przebacz mi Ojcze zgrzeszyłem

Moja pani  i ja pławiliśmy się w uciesze
teraz jej skóra sczerniała jak węgiel
niestraszny był nam żaden wróg
teraz w grobie gnije mojej pani trup

pobratany ze szczurem
w nieczystościach tonie
dokąd uciec
kiedy już nie żyje

Bazyliszek
1 maja 2011 o 23:50

nie Reniu dzisiaj nie...i tak Cie lubie:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się