XXXIX. Peñón de Vélez de la Gomera

W zachodzie słońca nad Atlantykiem
był spokój i proroctwo spełnienia

nigdy wcześniej nie miałem
takiej tajemnej ciszy

na najbliższym horyzoncie
majaczyło w głowie Smocze drzewo
i zapach świeżych liści laurowych

wszyscy wyczekiwali chwili zetknięcia
słońca z wodą

jakby zmierzch mógł być
reakcją łańcuchową

zderzeniem dwóch najbliższych serc
chociaż plaża miała co najmniej kilometr
a na dwa serca to niewiele

jakby za mały był cały świat
i co na to Krzysztof Kolumb

Towarzysz ze strefy Ciszy
27 maja 2010 o 11:26

a jednak ze sloncem nad atlantykiem de Leyvy, gdy zderzaly sie dwa swiaty a plazy nie bylo wcale, chwila zetkniecia z woda byla az nader namacalna. i miejsca starczylo dla setek serc i dusz, ktorych czasem juz prozno szukac dzis......

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się