9 lutego 2011

poezja

Robert Hiena
Robert Hiena

11-11

Przyjmuję wroga do siebie
z pełnym dobrodziejstwem
inwentarza.

Gdy patrzy mi na ręce
żółtymi zębami szoruje
o parapet

w "leciutkim" zniecierpliwieniu

I nigdy nie pojmę sensu
jego wybełkotanych słów
rzucanych na wiatr

(ostatnio porywisty)

- aluzje przyjaźni

P
9 lutego 2011 o 14:19

w "leciutkim" mi się nie podoba...nie lubię zdrobnień...pieniążki, książeczki..

zgłoś

Withkacy
9 lutego 2011 o 17:36

podoba mi się

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się