miłość wyselekcjonowana czyli stawka mniejsza niż życie

najlepsze banany rosną na plantacji w Kostaryce.
Juan zrywa je codziennie i wkłada do tekturowych skrzyń.
Unia kocha żółte z zielonymi końcówkami
i o słusznych rozmiarach, więc świeża partia
przepływa ocean dojrzewając pod pokładem.

w jesienny poranek, na placu w Paryżu
u znajomego sprzedawcy, Suzanne kupi całą ich kiść.
uwielbia zapach pieczonych kasztanów i kształtne
banany w dłoniach. już dawno postanowiła,
że zostanie wegetarianką, zamieszka samotnie.

wieczorem, Juan wspólnie z rodziną, usmażą banany
odrzucone.



Żuławka Sztumska - luty 2009

Miladora
28 lipca 2012 o 12:53

W kontekście tytułu zrozumiałe jest nawiązanie do placu, Paryża i kasztanów. ;) Całkiem dobre zderzenie dwóch rzeczywistości, Jacku. Tylko końcówkę bym poprawiła - "wieczorem, Juan wspólnie z rodziną, usmażą banany odrzucone." - zmieniając na: "wieczorem Juan wspólnie z rodziną usmaży odrzucone banany" - z tym, że jednak wpadają na siebie te banany w dłoniach i odrzucone. Gdzieś bym zmieniła chociażby na "owoce". Kształtne owoce w dłoniach? Wiadomo, ze banany, bo jest "cała ich kiść". ;) No to dobrego :)

zgłoś

deRuda
28 lipca 2012 o 12:56

bardzo podobają mi się twoje opowieści :) co do bananów, to słyszałam, że do europy trafiają te pastewne, a najlepsze zostają tam :))

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
29 lipca 2012 o 09:14

Dziękuję :))

zgłoś

oczy jak pustynia
29 lipca 2012 o 20:15

nadal mam to samo wrażenie jak kiedyś. czytam i słyszę Cejrowskiego:-).

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się