Nienajgorsza pogoda, popatrzmy w zoo na ptaki –
zaproponowano mi tego dnia.
Stałam później przed jedną z klatek a tu mały chłopiec
czerwona bluza, za szerokie dżinsy
„Nie wierzę w sowy, sowy nie istnieją!”
-woła do mamy.
Jest jasny dzień, więc spod skrzydła
nawet nie mrugnie na niego pomarańczowe oko.
„Nie wierzę w miłość, młość nie istnieje”
uśmiecham się do siebie wracając do miasta.
A tu ulicą idą ludzie
tak po prostu każdy w swoją stronę
dalecy mi i bliscy
za mną i przede mną,
powietrze właśnie zapachniało jak zwykle po deszczu
A niebo
cicho trwa w górze.
moim skromnym zdaniem- bardzo fajny wiersz :)
zgłoś
Dziękuję... - zachichotała skromnie ;)
zgłoś
no i po co to w górze?
zgłoś
Wydawało mi się potrzebne... Ludzie na ulicach, a niebo w górze. Ma to swój rytm.
zgłoś
tautologia/ ciekawiej by było gdyby to nie niebo trwało może i tu i tam
zgłoś
yhm. gdyby było moje, też bym wysłała "w górze" z wiersza w jakieś dokąd indziej; no ale, rzecz jasna, nie jest moje:) może byś rozważyła tę zmianę, Efka? bardzo sprzyja tekstowi: daje mu głębszy oddech. dobrego
zgłoś
Ha, może.
zgłoś
może i nie padłem,ale i nie leżę:)
zgłoś
Widzę, że Cię zainspirowałam...
zgłoś
...a niebo zapaliło chmury od słońca. ;)) i zobaczyłam zachód na koniec dnia :) podoba mi się
zgłoś
Dzięki :)
zgłoś