18 października 2019

poezja

Deadbat
Deadbat

Myśl o potrzebie

Czasem pragnę być po prostu
Chciałbym zniknąć choć wiem - nie istnieję
gryźć ziemię i wysysać soki
pojawiać się nagle i wszędzie
lub bywać gdzieś powoli wlewając w to siebie
I jeszcze
 
Chciałbym wierzyć że jestem
że jeszcze kiedyś przecież będę 
że mną jest to co mnie stanowi
wierzyć w solidną wieczną pestkę

Chciałbym pragnąć namiętnie
niczego w zamian nie pragnąc
Poczochrawszy beztrosko
splątaną  codzienność
odejść za zachodzącym słońcem
w ciszę symfonii wiecznej

Czy woda świadomie nadaje kształt fali
Oto spiętrzona z hukiem uderza o kamień
prześwietlona zachodzącym słońcem 
trwa niezmienna w zmienności nieustannej
w zgodzie ze swoją naturą
w sile która nią włada i dzierży
w ich jednoczącej nieświadomości
płynie dalej

Tworzą wspólnie tym bardziej wyjątkowe dzieło
Im bliższe niepamięci
bardziej niezaistniałe

Cała prawda i piękno 
Cełe światło i ciepło
Całe zimno i ciemność
Wszystkie dnie i noce
nie istnieją
dla kogoś

a jedynie wobec

alt art
18 października 2019 o 10:09

poczochrawszy dzierżyć..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się