Na wymioty mi się zbiera jak patrze na wszystko wokół mnie. Co druga moja koleżanka to zdzira, a te nie zdziry też są rąbnięte. Osób z którymi mogę normalnie pogadać jest malutka garstka. Męskie towarzystwo to albo Panicze z przerośniętym ego "co to nie ja", "nie wiem ale się wypowiem" albo najnormalniejsi prostacy bez kultury. Nie obchodzą mnie te wszystkie plotki towarzyskie, imprezy i wyjścia do pubu na piwo. Nic mnie już nie interesuje. Gdy wychodząc do sklepu spotykam znajomego, to już nawet nie pytam co u niego, bo mnie to najnormalniej przestało dawno obchodzić. Weekend spędziłem z pseudoznajomymi, by nie zdziczeć całkiem i miałem zamiar ładnie się uśmiechać do złej gry. Jednak nie dało rady, trzeba było się napić, czyli wtopić się w to bydło. Rozmawiałem dużo z ludźmi słysząc jedynie zwierzęce zachowanie. Pisałem przed chwilą ze znajomym. Chce zmienić życie tak jak ja. Cicho marzyłem, że wybierze drogę niezależności i spełniania marzeń i ambicji, och naiwny ja. Spytałem się w jaki sposób chce coś wskurać, a on odpowiada, że ma zamiar wyprowadzić się i iść na studia. Oczywiście za kasę rodziców. Aprobata? Nie, ale zwątpienie i obrzydzenie na pewno. Ich gesty, chód, śmiech, byt. Obrzydza mnie to.
Spojrzałem w lustro: smutne oczy, pryszcz na karku. Obrzydzenie. Do siebie, do świata. Jak żyć. Frustracja narasta. Dla mnie już chyba za późno. Etap liczenia na cud. Cudu nie będzie.
zawsze jeszcze można się powiesić, albo wyjść z kamuflażu "wszyscy są be" w "to be k***a, or not to be!"
zgłoś
myślisz że tylko Ty tak masz? / przed Tobą panie / jeszcze niejedno rozczarowanie//:)
zgłoś
Ameryki nie odkrywasz. Poza tym z każdej sytuacji są dwa wyjścia - najmniej! (vide pierwszy koment). Jeżeli czujesz się wyjątkowy - to dobrze, trzymaj się złotej myśli Herberta i płyń do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną tylko śmiecie.
zgłoś
Witam serdecznie! Pierwszy dzień i tyle komentarzy, cieszę się. Wpis jest bardzo nasycony negatywnością i jak można się domyśleć ten dzień nie należał do najlepszych. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze niejedno mnie spotka. Cóż, takie jest właśnie życie, a każdy inaczej je odbiera. Młody jestem, jeszcze się nauczę. Mam nadzieję że ktoś czytając to pomyśli "cholera, dobrze gada, to prawda". Na nikogo nie naskakuję.
zgłoś
"Panie Premierze, jak żyć..." ;)
zgłoś
się mi utkwił fragment "z przerośniętym ego" i taki już został do końca...
zgłoś