wskakuj Haniu! choć do następnej śluzy. Jest ich sporo. Deniwelacja miedzy Sekwaną a la Villette (obrzeże Paryża) to kilkadziesiąt metrów :). Postoje na śluzach to czas na rozmyślania ;)
Dzięki Tobie poznaję lepiej Paryż, bo nigdy nie byłam, a może byłam nie będąc. Mój przyjaciel, ten z dupiastej prowincji mieszkał tam kilka lat, opowiadał dużo i przyjemnie się tych opowieści słuchało:)
Małgosiu, cieszy że zerkasz. Tu dajemy - dzielimy się czymś - często sobą - z tymi którzy odbierają. Bez względu na to czy pozytywnie czy też na odwrót. No niech go ma gdzieś to- Twego przyjaciela - skoro nie postarał się lepiej ;) . Będę wiedział teraz że patrzysz. Sama też możesz wybrać. To też element rozmowy :)
...zagraj w bule...jak wygrasz zrób fikołka...a potem...zamów piwo weź gitarę w dłonie...i zanuć...razem z Zaz...http://www.youtube.com/watch?v=VIyq4wQD1rU
Niegodziwie wykorzystam przejście do prywatności, jakie sam poprzez własne komentarze, do siebie otwierasz. (a ponieważ z moimi komentarzami robię coś innego, dlatego - tak na wszelki wypadek, w profilaktyce rewanżu uprzedzam) to, co teraz powiem, jest bez żadnego równorzędnego otwarcia wobec mnie: ja go sobie, w przeciwieństwie do Ciebie, nie życzę:)
Odwołam się do niej jednak jedynie z jednego powodu. Otóż, zafrapowało mnie to, co mignęło w jednym z Twoich komentarzy, kiedy mówiłeś o Masłowskiej, a przy okazji o zacząłeś i o sobie. I tam jest zdanie, które jakoś mnie mocno zajęło, nie wiem czemu. Brzmi tak:
Natomiast, właściwie nie wiem czemu, no ale skoro mi to nie chce dać spokoju, to zanim pójdę w real, odnotuję, to zdanie nie chciało się ode mnie, excusez le mot, odczepić.
I połączyło mi się z Janem Kasprowiczem, który , zważywszy biografię, może mógłby być, bodaj najodleglej, pozamiejskim odpowiednikiem tego urbanistycznego "Też ulica mnie wychowała". Nie wiem już, czy dobrze pomnę, bo ja nie jestem jakąś zapaloną biografistką w odczytywaniu literatury, ale jeśli jednak dobrze, to Kasprowicz zażyczył sobie pochowania go w todze rektora. I to może się wydawać, jeżeli ktoś by miał ochotę tak to widzieć, intrygująco symboliczne. Jakby w ziemi ostatecznie mogło być miejsce i dla ciała, i dla togi, i dla miasta ;)
"święta , święta , święta ziemia co nas nosi"
zgłoś
ziemia, Haniu! czasem barka :)
zgłoś
czasem...:)
zgłoś
każdy kapitanem swego okrętu :)
zgłoś
jaki jest Twój okręt?panie kapitanie?
zgłoś
dla mnie to jednak barka i para wioseł. Postoje lubię by oczy napełnić i zapamiętać :), Haniu
zgłoś
To ładnie Kapitanie:) spokojnie...na Twojej barce :)
zgłoś
wskakuj Haniu! choć do następnej śluzy. Jest ich sporo. Deniwelacja miedzy Sekwaną a la Villette (obrzeże Paryża) to kilkadziesiąt metrów :). Postoje na śluzach to czas na rozmyślania ;)
zgłoś
Chętnie:) a jak będziemy rozmyślać , to wystawimy nogi za burtę żeby sobie majtały:)
zgłoś
jak Jaś i Małgosia na nieobecność Baby Jagi :) (do kanału ją wrzucimy ;) )
zgłoś
i jak Muminek z Włóczykijem na dolinkowym mostku:) Na szczęście tam Baby Jagi nie było:)
zgłoś
Dzięki Tobie poznaję lepiej Paryż, bo nigdy nie byłam, a może byłam nie będąc. Mój przyjaciel, ten z dupiastej prowincji mieszkał tam kilka lat, opowiadał dużo i przyjemnie się tych opowieści słuchało:)
zgłoś
Małgosiu, cieszy że zerkasz. Tu dajemy - dzielimy się czymś - często sobą - z tymi którzy odbierają. Bez względu na to czy pozytywnie czy też na odwrót. No niech go ma gdzieś to- Twego przyjaciela - skoro nie postarał się lepiej ;) . Będę wiedział teraz że patrzysz. Sama też możesz wybrać. To też element rozmowy :)
zgłoś
...zagraj w bule...jak wygrasz zrób fikołka...a potem...zamów piwo weź gitarę w dłonie...i zanuć...razem z Zaz...http://www.youtube.com/watch?v=VIyq4wQD1rU
zgłoś
z propozycji wybieram Zaz ;) Mam jej ostatni album i ... porywa rytmem i niebanalnym słowem. Chce się po prostu śpiewać :)
zgłoś
Niegodziwie wykorzystam przejście do prywatności, jakie sam poprzez własne komentarze, do siebie otwierasz. (a ponieważ z moimi komentarzami robię coś innego, dlatego - tak na wszelki wypadek, w profilaktyce rewanżu uprzedzam) to, co teraz powiem, jest bez żadnego równorzędnego otwarcia wobec mnie: ja go sobie, w przeciwieństwie do Ciebie, nie życzę:)
zgłoś
Odwołam się do niej jednak jedynie z jednego powodu. Otóż, zafrapowało mnie to, co mignęło w jednym z Twoich komentarzy, kiedy mówiłeś o Masłowskiej, a przy okazji o zacząłeś i o sobie. I tam jest zdanie, które jakoś mnie mocno zajęło, nie wiem czemu. Brzmi tak:
zgłoś
"Też ulica mnie wychowała".
zgłoś
Nie mogę, rzecz jasna, wiedzieć, co to tak naprawdę może znaczyć wobec logina, człowieka z liter, któremu żywemu w oczy nigdy nie spojrzałam.
zgłoś
Ale też i nieszczególnie mnie to obchodzi. Właśnie dlatego że nigdy mu żywemu w oczy nie spojrzałam.
zgłoś
Natomiast, właściwie nie wiem czemu, no ale skoro mi to nie chce dać spokoju, to zanim pójdę w real, odnotuję, to zdanie nie chciało się ode mnie, excusez le mot, odczepić.
zgłoś
I połączyło mi się z Janem Kasprowiczem, który , zważywszy biografię, może mógłby być, bodaj najodleglej, pozamiejskim odpowiednikiem tego urbanistycznego "Też ulica mnie wychowała". Nie wiem już, czy dobrze pomnę, bo ja nie jestem jakąś zapaloną biografistką w odczytywaniu literatury, ale jeśli jednak dobrze, to Kasprowicz zażyczył sobie pochowania go w todze rektora. I to może się wydawać, jeżeli ktoś by miał ochotę tak to widzieć, intrygująco symboliczne. Jakby w ziemi ostatecznie mogło być miejsce i dla ciała, i dla togi, i dla miasta ;)
zgłoś
I teraz sobie stąd kicnę całkiem w real: ze światem połączona szukam wrażeń bez wieku ;)
zgłoś
kic
zgłoś