miesięczna wyprawa po całej południowej Afryce (w sensie kontynentu) 4 kraje, grupa, przewodnik, ciężarówka przystosowana do takich wypraw, namioty, przygoda (choć bez ekstremów ;) dlaczego miesiąc - bo na tyle dali wizę bez ceregieli :)
Mój kumplo, z którym kochaliśmy się razem w takiej lokalnej Janis Joplin, łaził pieszo po Maroku i chciał tam zrobić rewolucję muzyczną, taki wariat. Nie jestem taki mocarny jak on, ale za to bardziej oczytany ; ). A ja? Stopem po Europie co najwyżej, i to Zachodniej, żadna tam Rumunia czy Ukraina. Ale poza tym w porywie natchnienia miewałem Gaugaine'a na podwórku ; ). Taki typ.
Stopem to po Grecji :) W Rumunii i na Czechach prowadziłam kiedyś obozy studenckie na dziko ;) To Maroko to spora rzecz, ale zupełnie inna niż bardziej na południe, no cóż, spory kontynent :)
Była grupa na wyjazd do Rumunii, ale nie wypaliło. Czechy, Słowacja, owszem. Prócz tego, hm, wszystko chyba bierze się z potrzeby, a od dawna nie mam potrzeby podróżować, siedzę na zadku i czytam te Platony i Heideggery. Wyników nie da się opisać jednoznacznie.
Wiem o czym mówisz : ). U Audena: życie, które musimy przyjąć, zaczyna się tam, gdzie kończy się możliwość i myślenia, i dyskusji. Chcielibyśmy to wszystko pojąć, ale to po prostu jest. I nie da się powiedzieć nic więcej, niż: jest. Czesław Miłosz słowo "jest" uważał za święte. Wybacz może profetyczny ton, mam jakąś podświadomą potrzebę z tym związaną, nie odbierz tego źle. Osobiście wierzę w dialog i w to, że każdy jest odrębnym wszechświatem (rzewność spowodowana weekendowym sikaczem, that's me, love me or hate me or pass by ; ) ).
Jakby miał tysiąc prętów świat zaklęty / i nie było świata prócz prętów tysiąca.
zgłoś
to nie w zoo. ;)
zgłoś
A.
zgłoś
(po chwili zastanowienia) To przepraszam : ).
zgłoś
ależ za co ;)) 2 lata temu zdążyłam być w Parku Krugera :)
zgłoś
Pewnie samochodem. A ja znam takiego, co był pieszo! (Wybacz, taki nastrój ; ) )
zgłoś
miesięczna wyprawa po całej południowej Afryce (w sensie kontynentu) 4 kraje, grupa, przewodnik, ciężarówka przystosowana do takich wypraw, namioty, przygoda (choć bez ekstremów ;) dlaczego miesiąc - bo na tyle dali wizę bez ceregieli :)
zgłoś
Mój kumplo, z którym kochaliśmy się razem w takiej lokalnej Janis Joplin, łaził pieszo po Maroku i chciał tam zrobić rewolucję muzyczną, taki wariat. Nie jestem taki mocarny jak on, ale za to bardziej oczytany ; ). A ja? Stopem po Europie co najwyżej, i to Zachodniej, żadna tam Rumunia czy Ukraina. Ale poza tym w porywie natchnienia miewałem Gaugaine'a na podwórku ; ). Taki typ.
zgłoś
Stopem to po Grecji :) W Rumunii i na Czechach prowadziłam kiedyś obozy studenckie na dziko ;) To Maroko to spora rzecz, ale zupełnie inna niż bardziej na południe, no cóż, spory kontynent :)
zgłoś
Była grupa na wyjazd do Rumunii, ale nie wypaliło. Czechy, Słowacja, owszem. Prócz tego, hm, wszystko chyba bierze się z potrzeby, a od dawna nie mam potrzeby podróżować, siedzę na zadku i czytam te Platony i Heideggery. Wyników nie da się opisać jednoznacznie.
zgłoś
jednoznaczne to są kartofle na obiad ;)
zgłoś
Wiem o czym mówisz : ). U Audena: życie, które musimy przyjąć, zaczyna się tam, gdzie kończy się możliwość i myślenia, i dyskusji. Chcielibyśmy to wszystko pojąć, ale to po prostu jest. I nie da się powiedzieć nic więcej, niż: jest. Czesław Miłosz słowo "jest" uważał za święte. Wybacz może profetyczny ton, mam jakąś podświadomą potrzebę z tym związaną, nie odbierz tego źle. Osobiście wierzę w dialog i w to, że każdy jest odrębnym wszechświatem (rzewność spowodowana weekendowym sikaczem, that's me, love me or hate me or pass by ; ) ).
zgłoś
jest ok:)
zgłoś
Jak ok to ok.
zgłoś
(resztką sił, zstępując do Otchłani, pisze emotikona - ) ; )
zgłoś