|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Dziennik (645) Fotografia (1789) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (357) Handmade (197) O autorze Znajomi (80) | |
po mnie też zostanie potłuczone szkło
nie interesujące już ksiązki
niezałatwione papiery
kilka zdjęć, jakieś słowa i śmiech
i od czasu do czasu może
ukłucie pośrodku pustych ramion
gdyby znać swój czas
czy należałoby wszystko przygotować
sprzątnąć i spalić
czy raczej znaczyłoby to, że już nie żyję..
Tygodnice.
zgłoś
w listopadzie rocznica..
zgłoś
dziś rocznica..
zgłoś
Zakończenie można interpretować jako dość wymowny kontrapunkt. To poetka miała na myśli? ; ) Jeśli tak, to gratulacje, pobudza moje co by nie mówić "ambiwalentne" struny. Pozdrawiam!
zgłoś
lubię kontrapunkty, paradoksy także.. ;) miło Cię widzieć :)
zgłoś
PS: Ktoś powinien napisać coś w stylu polskich Buddenbrooków, ale ja "raczej" wymiękam...
zgłoś
od czasu "Nocy i dni"..
zgłoś
Mannowi pomógł chyba tzw. radykalizm młodzieńczy..
zgłoś
Tylko że mi chodzi o coś aktualnego, a nie bibeloty z muzeum... świat, chcąc nie chcąc, jest dynamiczny...
zgłoś
czy teraz istnieją jeszcze rodziny-rody do sagi, więcej niż jedno-dwupokoleniowe..
zgłoś
Ech, nie musi być od razu saga RODOWA. Wystarczyłoby pokazać jak pokolenia różnią się na przestrzeni czasu, w taki sposób, żeby to się stało "po Heideggerowsku" "rozjaśnione. Myślę w ten sposób, że zarówno obecnemu trzydziestolatkowi trudno zrozumieć dzisiejszego osiemdziesięciolatka - a to właściwie jest szansa dla zrozumienia historii, korzeni... jak i pokoleniu powiedzmy wychowanemu na elementach etyki klasycznej i katolickiej trudno jest zrozumieć pokolenie .30, które, jak to mówił Czesław Miłosz o poezji, "trzepocze się jak ptak w klatce". Zakładając, że to rozumienie jest w ogóle komukolwiek potrzebne, ale rozumienie chyba służy najbardziej jeśli cokolwiek bezinteresowności, sztuki życia, sztuki myślenia - nie tylko w kategoriach tymczasowej gratyfikacji własnego ego albo na drugim biegunie rozpaczy. Jeszcze inaczej: w czasie prucia dyskursów, kiedy istnieją setki w sumie sekt, które są w stanie rozumieć tylko same siebie i nic poza tym wokół nich (internet się pięknie do tego przyczynia), chodzi mi o ukazanie jakiejś prawdy o (Levinasowskim) Innym - i to bez preferencji takiego czy tamtego. To miałem na myśli używając hasła "Buddenbrookowie". Rozumienie do XIX wieku uznawano za rzecz zbliżającą nas do sfery boskiej. Poszedłem tą drogą i myślę o rozwiązaniach, które mnie prowadzą do "tego, jak powinno być". A więc intuicja może dość subiektywna. Pozdrawiam serdecznie.
zgłoś
a ja właśnie przeczytałam u Grażyny Plebanek "zlaicyzowany zachód Europy jest przekarmiony kapitalizmem, a wschód ledwo dyszy w uścisku instytucji kościoła, czuje się wszędzie głód autentycznej duchowości"..
zgłoś
Tą autentyczną duchowość staram się sam sobie zapewnić, wedle własnych smaków i potrzeb. Hm, to wszystko o czym pisze(sz) albo pisze p. Plebanek to jest moim zdaniem węzeł gordyjski, którego nie da się przeciąć. Dlatego wyobrażam sobie zwrot literacki, ku pogłębionej analizie, z innym podejściem i innym językiem niż dziennikarski, który wiele odcieni rzeczywistości pomija. A więc prędzej reportaż. Co np. znaczy takie zdanie "czuje się wszędzie głód autentycznej duchowości". Itd. Chodzi mi o to, właściwie, to odmiana autentycznej duchowości, zobaczyć w drugim człowieka, jakkolwiek naiwnie może to brzmieć.
zgłoś
a w sobie.. duchowe podejście do drugiego i jego potrzeb (i przez to do potrzeb fizycznych)..
zgłoś
No, to się jedno z drugim łączy : )
zgłoś
Miło, że ktoś się jeszcze cieszy na mój (wirtualny) widok ; ) ; ) ; ).
zgłoś
zawsze do usług ;))
zgłoś
Rączka rączkę myje, a jak!
zgłoś
można wietrzyć..
zgłoś
No nie wiem...
zgłoś
skrobać!..
zgłoś
A więc jestem pięknoduchem...
zgłoś
jak to godnie brzmi ;)
zgłoś
Raczej zabawnie, patrząc po realiach dzisiejszego świata...
zgłoś
Mam na myśli - pięknoducha, takiego Talesa, który wpadł do studni zapatrzony w chmury i idee. Chodzi mi o to - nie potrafię póki co sprostać tym czy innym warunkom, które powstały w tzw. sferze publicznej. Naczytałem się na tyle, żeby rozumieć obie strony sporu, jeśli chodzi o skrobanie w sferze publicznej. Są argumenty takie, ś-makie, ja nie żyję tą rzeczywistością, o tym mówię jako o pięknoduchostwie, bo tu jest walka na pięści i wolna amerykanka, a ja myślę o bryłach platońskich. Itd.
zgłoś
Lepiej go nie znać:)
zgłoś
Aż tak źle nie jest ; )
zgłoś