Bo w kapciach nie da się żyć. Nie umiem i nie zamierzam się tego uczyć. Wiesz przecież, że jak mnie tak już ze szczętem upapciujesz, to depresja, zgroza i nieszczęście. W kapciach.
To nie jest obuwie dla damy. Kobieta w szpilkach, botkach, kozaczkach albo balerinkach powinna chadzać. Albo boso, chyba najbardziej boso. A taka upapuciowana to już matka-polka, o niej już się mówi "moja stara".
Bo jak sobie to wyobrażasz? Do teatru - w kapciach? Do kina, kawiarni...nie da się. A biegać? Po prostu nie można. Zabierz więc te nieszczęsne paputy, zakop głęboko, utop, spal, zapomnij, że w ogóle przeszło Ci przez myśl. Ja jednak chyba boso przed siebie. Dogonisz?
nie patrz na siebie oczami prymitywnego samca; boso..
zgłoś
Ach, kapci nie posiadam i nie znoszę;-) Boso albo w sandałach !
zgłoś
no i uważaj na gwiazdy..
zgłoś
Wyśmienicie napisane ! Pozdrawiam :-)
zgłoś
Dzięki ;) Ploty z taką jedną mnie naprowadziły ostatnio ;)
zgłoś
nie paputki są problemem a oczy ...
zgłoś
O oczuleniu będzie innym razem;)
zgłoś
tak naprawdę to wszystko zaczyna się od głowy, a właściwie w głowie, kapciowatość można również uskuteczniać w szpilkach. :) pozdrawiam.
zgłoś
Zgadzam się, że te kapcie to stan umysłu. Pozdrawiam :)
zgłoś
buty, moja miłość, dlaczego już wiem, że w papuciach chodzić we własnym domu nie będę, bo jak na razie jest smutna konieczność rodzinnego domu.
zgłoś
boso, ale w ostrogach? Wszystko z wiekiem przemija. Tylko od nas zależy, czy będziemy szpileczką, czy kapciem.
zgłoś
Ostrogi sa dla kowbojów, ja wolę konia dobrym słowem przekonać ;) Pozdrawiam
zgłoś
pisząc o ostrogach, myślałam o dumie i zadziorności, a nie o zadawaniu komuś bólu. Konie też nie traktowałabym ostrogami, a miłością.
zgłoś
Heh, znam powiedzenie w tym kontekście :) Raczej nie duma, tylko znajomość i pewność siebie przeze mnie przemawia ;)
zgłoś
moja stara - to za to ten kciuk, ani moja, ani stara - papucie, przecież to częściej pies panu przynosił pantofle, a nie pani. No ale to zależy od środowiska ;))
zgłoś
hmm, dziennik sugeruje większą prywatność. Poczekam, dokąd zmierzasz. Tureckie bambosze wyszywane złotą nicią, na każdym jakiś Koh-i- nor, podeszwy z najmłodszych jagniąt... też nie?
zgłoś
Ależ to bardzo prywatne, to upapciowanie; Tureckie bambosze gorsze niż cokolwiek innego, bo mogą estetycznie zachwycić, oko im poświęcać trzeba od czasu do czasu. A od zachwytu estetycznego do zachwytu mentalnego już niedaleko. I po latach można się zorientować, że jagnięca skóra przetarta, a Koh-i-noory straciły blask, a dalej chce się w bamboszach tkwić ze względu na ich piękną historię. Obłęd murowany.
zgłoś