Zmiana sposobu prezentacji
Złoty napój procentowy (Ciało)
Nie chcę znowu niczego głosić wbrew sobie
Pochylona za blatem kobieta wabi "wbrew sobie"
Tak samo ja wbrew sobie staję się psem i widzę w ten szczególny sposób:
- Tyle lokali
Każdy zapraszał do swego wnętrza
Jamy w ziemi, sutereny i młodość -
Młodość spacerująca po ulicy, młodość studiująca, młodość zwiedzająca, zakochana, znudzona - ludzkość po prostu No więc spaceruję, spacerują i żadna prohibicja nie zabroni
tego gestu naszych przodków - sięgnięcia po puchar zapomnienia i transu
Ja też próbowałem i jako rzetelny impotent powiem że -
coś tam jednak we mnie zaśpiewało
Złoty napój procentowy procentował wesołością i poczuciem szczęścia jakże prostym
w zadowolonym ciele mieszkającym, a wraz z tym
w myślach jakoś uwolnionych w oszołomieniu i przez zmysły zachęconych
Zresztą może wszystko jest myślą ciała
Tylko że raz szczęśliwego a raz nie jak mówi Zaratustra
Tak to te złote spoczywało w piwnicach i złapać je chce każdy, a raczej złapać rozkosz,
którą już słabo pamięta człowiek i gatunek - Chodźmy na smyranki - nic mądrzejszego nie wyrzekłem w swym życiu Dostarczmy sobie przyjemności
Więc dlaczego to co się dzieje po zaaplikowaniu, co się dzieje w ogóle z człowiekiem potem
kończy się nijak Krótkotrwałe i oszukane chwile szczęścia Niezdolność, strach, triumf lęku (...)
--- cały tekst ---
nie znałem gdy śniłem naprawdę miłości
samotny prawdziwy
tchórzliwy
Jaki, Jaki?
co za lęk cofam się nie wyrabiam zakrętów
nie mieszczę się w ramach
...pójść za drogą poezji
posłuchać śpiewu ptaków
ale, ale miałem więcej podróżować, ale, ale
miałem więcej pić
Zmyć
Zmyć
Fruwać
Księżyc, tak -
czy to chodzi o niewypowiedziane wcześniej metafory?
Tu chodzi o nią
Tu chodzi o moją nadzieję
Być sobą to znaczy nie udawać
Żyć nie udawając że się żyje jeśli się nie żyje
Że się jest kimś jak się jest zerem
Że się nie miotasz jak się miotasz
Że się nie boję jak się boję
Że można żyć bez udawania
Natura jest piękna, zawsze piękna, choć udaje
ale jej kłamstwo jest prawdziwe i jej twory wierzą w swoje kłamstwa
bo są zaangażowane w walkę o wyrabianie zakrętów
w walkę o samce i samice
o gniazda
o teren
o Boga i światło
o miłość
Nie miota się tak jak człowiek, ale w miotaniu się też można być prawdziwym
tylko nie wolno zacząć kłamać
Nowy syntetyczny poziom prawdy, coś przeciwstawnego kłamstwu jako ucieczce
słabości, alienacji
Kłamstwo jest chłodne, kłamstwo jest sztuczne
Prawdziwe kłamstwo ma swoją prawdę i wiarę
To zaangażowane (...)
--- cały tekst ---
Zmiana systemu (wspólnota rozwiąże problem)
Obserwacje ogólne (szukanie właściwego(własnego) tonu)
W ulicach zamieszkanych przez ludzi
są sklepy
te są już extra
ludzie już są też extra
pokupowali se ubrania, wyuczyli się wymagać od życia
w ogóle już panuje luz i zabawa
każdy czerpie z życia i wzajemnie się nakręcają w tym celu
wiedzą, że potrzeba im przeboju, są więc przebojowi
wzajemne zrozumienie
Dzieje się bardzo wiele, kupuje się i sprzedaje
bez zahamowań się kopuluje
jest też poszanowanie wiedzy - komputery,
i kultury - każdy tam coś czytał
Nie ma już tej nudy. Zapanowała aktywność
Trzeba też tak
Na ulicach leżą czasem te wyrzutki
oportuniści, alkoholicy, trutnie
Martwota od nich bije. Są źli i gnuśni
Defetyści i pesymiści. Zawsze znajdą dziurę w całym
Boli ich ten rozwój, bo nie mogą mu sprostać
Więc potępiają postęp
A teraz jest już przecież humanizm
Zazdroszczą tym lepszym
Nie okazali się zdolni dawać ludziom radość i miłość
Złe warunki? - Każdy boryka się ze złymi warunkami
To normalne
Niby nie chcą samotności, a sami ją sobie
zapewnili, bo nie umieli współżyć
Nie zależało im. Kiedy są sami też się gubią
Nie umieją żyć wśród ludzi, a sami także żyć nie umieją
inaczej jak od kęsa do kęsa. A wielu jest wśród nich takich,
--- cały tekst ---
Na podorędziu trzymam chusteczki
gotowe do użycia, słownik wyrazów obcych, pilota,
przyciszam magnetofon.
Mam świadomość, że nie brak mi przestrzeni by sięgnąć po koc.
Przykrywam się, porządek w książkach i na półkach.
Teraz łatwo będzie się wziąść po przebudzeniu do pracy.
Budzę się, jem, rozmawiam z rodzicami, oglądam film, słucham muzyki.
Za co by się wziąć, przecież to społeczeństwo mnie nie potrzebuje,
nikt się nie zgłasza po mnie i nie pyta o nastrój.
Nudna szkoła, tata ledwo żyje, na cieńkiej granicy, nad przepaścią,
gdy zostanę sam to zwariuję, bez niego, bez niej to jakbym umarł ja sam.
Doceniam to, że są.
Co za niewiarygodnie krucha podstawa, co za okres niepewności
Wczoraj cofnąłem się od drzwi, za którymi bawili się koledzy,
śmiechy dziewczyn i muzyka, co ja miałbym im powiedzieć?
Mój nastrój raz taki, raz siaki, tylko te marzenia trzymają mnie przy życiu.
Kurde, czarne luki w pamięci wypełnią się, gdy przyjdzie kolega i powie
jakiego durnia z siebie zrobiłem po pijanemu.
Ładna jest pogoda wiosenno-zimowa.
Na spacerze znajdę sobie dziewczynę.
Przyszedł wielki budowlaniec, stolarz, informatyk i lekarz w stroju robotniczym, silny sadystyczny poeta,
mnie uległego ujął w kleszcze i obił mi żebra i udusił.
Ja jestem masochistą, ślady, sińce.
To (...)
--- cały tekst ---
Jestem alkoholikiem życia, jedzenie mi szkodzi, życie mi szkodzi, muszę przestać jeść.
Wczoraj, kiedy jadłem obiad po pierwszym nasyceniu głodu, kiedy nie zdążyłem jeszcze za wiele zjeść, odczułem, że pokarm zaczyna zalegać w żołądku. Wtedy nie wycofałem się, ale zjadłem jeszcze jedną kromkę chleba z masłem i śledziami.
Myślę, że gdybym odszedł przy pierwszym sygnale napełnienia i gdybym nie dopijał przy tym herbaty to nie poczułbym przeciążenia.
A tak poczułem. Mogłem już zjeść tą kromkę, ale nie wypijać herbaty.
A może dałoby się jadać jako tako i nie odczuwać przeciążenia:
- gdybym nie smarował chleba tak obficie masłem, albo nawet w ogóle.
Wyeliminować masło.
Tylko suchy chleb do obiadu.
Jutro sam chleb, ser żółty, kiełbasa, ogórek.
