20 maja 2012

poezja

iw
iw

chciałbyś (już prościej się nie da)

chciałbyś serce jak na dłoni
szczerych słów jak gwiazd na niebie
jasność co jak księżyc w pełni
gdzie to wszystko znaleźć nie wiesz

chciałbyś miłość tą prawdziwą
bliskość chwili zaufanie
cieply jak bułeczki dotyk
drżenie kolan przed spotkaniem

chciałbyś żyć jak każdy człowiek
kochać dawać być kochanym
sam traktując każdy ranek
wstępem dnia co kart rozdaniem

darowany uśmiech gasisz
jak zapałkę która parzy
doszukujesz odpowiedzi
zdania co do deka ważysz

patrząc w oczy widzisz głębię
co ma dno w podłodze piekła
pod podłogą dno następne
a tam głębia jeszcze jedna

spróbuj dostrzec oczu błękit
łąkę strumień dwa obłoki
parę drzew do lasu ścieżkę
zboża łan łukiem szerokim

chciej usłyszeć czyste trele
co nad ranem ogród budzą
już nie cofaj z lękiem ręki
przed kłującą małą różą

kropla krwi nie błyskawicą
co na niebie burzy znakiem
rozłóż skrzydła wzbij się w górę
fruń wysoko tak jak ptaki

Nieokiełznany Milowy Las
21 maja 2012 o 02:10

przynajmniej ja ... musiałbym się oderwać ... a nie bardzo mam na to ochotę ... choć zakład bije mi po lędźwiach .... miałaś mi pomóc, a tym czasem każesz frunąć .... trudno, przegram zakład ... ja umiem godnie służyć ...

zgłoś

iw
21 maja 2012 o 02:14

mniej czytajcie...więcej myślcie...w Ikara Mu się zachciało...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się