Zmiana sposobu prezentacji
Jak bardzo zabiegam o Twoje uczucie?
O Ciebie.
Jak bardzo jesteś moja?
O Pani.
Jak bardzo mam kwiaty mościć?
Dla Ciebie.
Jak bardzo nieba przychylić?
Dla Pani.
Wstało słońce.
Jest za drzewem
Ptak przeleciał.
Już jest pięknie.
Patrzę na nią.
Cała naga.
Śpi spokojnie.
Wiatr we włosach.
Już ubieram się.
Wychodzę.
Bieg na wzgórze.
Znów jest ona.
Potem pędem
tam do lasu
i pod korzeń.
Śpi spokojnie.
Nad strumieniem teraz jestem,
głaszczę wodę, kąpie dłonie...
WSTAŁA!!!?
Drogą Joanna szła sobie kiedyś.
Znalazła kotka. Rzecze mu biednyś.
Wezmę koteczku ciebie do domu.
Będziemy spać razem. Nie powiesz nikomu?
Bo gdyby mama się dowiedziała.
To straszne wymówki bym od niej miała.
Kotek się spojrzał, sierść zjeżył po sobie.
Patrząc na piersi. Twój w całej osobie.
Do domu Joanna zabrała kotka.
Kotek zaś myślał, "Co mnie tu spotka?
Czy łapać myszy, czy mruczeć mi każe?
Nic, wieczór przyjdzie to się okaże."
W domu pod kołdrę kotka wsadziła.
Tak żeby mama się nie domyśliła.
Zjadła kolację. Umyła starannie.
Kotek pomagać chciał przy tym Joannie.
Lecz wyrzuciła go."Marsz do łóżka."
To przykre, że wzięła go za świntuszka.
A gdy już przyszła Joanna w koszuli.
Kotek sierść jeży, wierci się,tuli,
Wstaje na łapy, kładzie z powrotem.
"Joanno, Asiu, ach dziecko złote.
Nie śpij no proszę, zajmij się kotem."
(...)
--- cały tekst ---
Daj Miła palec, a o rękę poproszę.
Kiedy dasz rękę , będę chciał po łokieć.
Dasz mi ją z łokciem, to zrobię staranie
By razem z łokciem wziąć także ramię.
Odczekam trochę, chwileczkę małą.
I zaraz poproszę o pierś Twoją nagą.
A kiedy piersi dasz, to Boże Drogi.
Tak jakbyś dała razem z nimi nogi.
Kiedy mam cię całą , i na rękach noszę.
Nie wiedzieć, czemu, znów o rękę proszę.
Był pewien człowiek.
Co całkiem ochoczo.
Jadał wieczorami.
A nawet nocą.
Przez cały dzień nie jadł.
Pijał tylko kawę.
Lecz gdy zmierzch zapadał.
Wyciągał zastawę.
Piekł i gotował,
Odcedzał i smażył.
W szklaneczce odmierzył,
Na wadze odważył.
Zajrzał do lodówki ,
Sprawdził w piekarniku.
Próbował z łyżeczek.
Smakował z talerzyków.
Aż którejś to nocy.
Kiedy był zmęczony.
Zasnął w kuchni przy stole.
(...)
--- cały tekst ---
- Nie kocham cię .
- Słodyczy w tym było więcej niż jadu.
- Zostaw mnie.
- I tak zaprowadzę cię do sadu.
- Nie patrz tak.
- Pięknie wyglądasz wśród jabłoni.
- Nie dotykaj mnie.
- Nie uciekną przed moimi twoje dłonie.
- Nie chcę cię.
- Więc czemu trzymasz moją głowę?
- Całuj mnie.
- To jedno zrozumieć mogę.
Prawie liryczny krzyk lubieżnego nylomana.
Mówią o nim "Rajstopiarz".
W porządku. A oni inni są? No jacy ?
Mówią-"Jego seks to utopia.
To niemożliwe. Majaczy".
A on im mówi, tłumaczy,
Że kobieta to świat, to wszystko.
Że odległość tu dużo znaczy.
Tym więcej widać, im bardziej blisko.
Widział w dziewczynie morze,
Widział gwiazdy, wulkany,
Kwiaty, ptaki, góry, korzeń
drzewa , puch wiatrem gnany.
Wszyscy mu mówią -"Stary,
Uważasz za rzecz normalną
Twoje zboczone mary?
Tę ...turystykę seksualną".
W kobiecie widocznie widzi
To co we śnie nam się marzy.
Z kastrowanego snu się zbudźmy
I wejdźmy w lubieżne krajobrazy.
I niech nic nie zostanie
Po tym bezwzwodnym maraźmie,
Który już teraz nie stanie
(...)
--- cały tekst ---
Zaczarowany taksówkarz,
Zaczarowany samochód.
Stoi w nocy na postoju.
W nocy, bo nie lubi tłoku.
Czeka na spóźnionych ludzi,
Co idą ulicą szeroką .
W krainę wódki i kobiet.
Zawiezie ich w swym obłoku.
Euro im w złotówki zamieni.
Do knajpy zawiezie, poczeka.
A gdy już z panienkami wyjdą,
Gwiaździsta ich czeka droga-rzeka.
I do hotelu uliczkami
Zawiezie ich. Drzwi otworzy.
Gdy im zabraknie gotówki,
Zegarek i sygnet założą.
Cóż, łza się w oku kręci .
Chciałbyś ich cały pochód.
Zaczarowany taksówkarz,
Zaczarowany samochód.
Kiedy mi zimno, ty dajesz mi ciepło.
Gdy mi gorąco, wspaniale mnie chłodzisz.
Kiedy mi "w sam raz", i na to masz sposób,
gdy do pokoju nago wchodzisz.
-Czy lubisz pani, konno jeździć?
Joanny spytał jeździec młody.
-Czy lubisz tę grę jego mięśni,
kiedy z wiatrem grasz w zawody?
-Co ty zrobisz, droga pani
jak cię koń dziki poniesie?
-Tam gdzie nie ma ci, kto pomóc,
w jakimś parnym ciemnym lesie.
Kiedy koń jest dziki bardzo,
I się nie da uzdą wodzić.
-Co ty robisz, droga pani,
by on chciał pod tobą chodzić?
Te pytania zadał Krzysiek,
I tu strunę delikatną dotknął.
-Czy ty lubisz konno jeździć?
-Tak-, Odpowiedziała słodko.
