Zmiana sposobu prezentacji
coś Ci dzisiaj wypadło
Twoja piosenka w tle
ta z latynoskim wokalem
a mieliśmy się zjeść
i siedzę tutaj sam
lecz nic Tobie za złe
ja tylko nie mogę
wyprzeć Cię z jaźni
niby to książkę czytam
a nie wiem o co chodzi,
bo myślami jestem daleko
dumam co teraz robisz
permanentnie cudowna
trwasz w mojej głowie
a ja właśnie w tej chwili
zapragnąłem być w Twojej
głębi, wibrują rączki
prędko wstałem z łóżka
przy biurku usiadłem
(...)
--- cały tekst ---
księżyc w górze wysoko
widzisz go przez szybę
noc w pełnej krasie
całuję Twoją szyję
od tego się zaczyna
nasz w ciemności taniec
wijesz się ponętna
na myśl o zjednaniu
jak kotka mruczysz
czekając cierpliwie
aż wejdę napięty
ścisnąłem Twój tyłek
kolejny Twój dźwięk
przeszył powietrze
zaraz ja Cię przeszyję
tak będziesz jęczeć
chwytasz moje spodnie
ściągają się z trudem
ja Twoich strinów
(...)
--- cały tekst ---
PROLOG
Tomek idąc po mokrym chodniku, układał kolejny wers w myślach. Gdy uznał, że jest gotowy, zatrzymał się i dołączając go do reszty, zapisał w komórce. Powietrze miało zapach deszczu, który padał niedawno, a uliczne latarnie rzucały światło na budynki, nad którymi panowała już tylko rozległa ciemność nocy. Młodzieniec szedł dalej, zlepiając w głowie kolejne słowa. Kiedy wpadł na odpowiednią kombinację, znowu przystanął, by zapisać to w telefonie. Potoku jego słów nic nie mogło zatrzymać, a jego wena była uzbrojona w jeden z najlepszych napędów w dziejach twórczości: smutek. Miał wrażenie, że nosił go w sobie tyle, ile blasku emitowała gwiazda, na którą właśnie patrzył.
Po rozstaniu z Martą blask wewnątrz niego zgasł bezpowrotnie, a powstała ciemność przyniosła ból. W tej ciemności wydrążyła się dziura, która siłą żalu wyssała wszelką radość. Niekiedy czuł, jakby jego ciało zjadała implozja i w końcu miało zapaść się w sobie, nie zostawiając niczego.
Przerabiał właśnie końcowe wersy w myślach, szukając odpowiedniego słowa do rymu. Postanowił jednak zostawić ostatnią strofę bez niego.
To nada lepszy ogólny wydźwięk. – pomyślał, po czym pośpiesznie zapisał całość.
Powstały wiersz był swego rodzaju lirycznym zabezpieczeniem. Gwarancją spokoju przez parę dni, podczas których będzie nosił w duszy nowy twór i będzie się (...)
--- cały tekst ---
Wiatr lekko poruszał gałęziami drzew, kiedy ciało Szymona leżało wśród mokrych liści. Mógł mieć najwyżej dwadzieścia lat. Wokół klęczeli jego rodzice Józef i Judyta, a na ich policzkach łzy mieszały się z deszczem.
Rafał, drugi syn Wrześniów stał dalej. Bił się z myślami, nadal nie mogąc przekuć w fakt tego, co już nim było – śmierci brata.
Nagle powietrze zafalowało, między drzewami pojawiła się czerń. Skręcała się, obracała, niczym w pralce i powstał z niej Pientacz. Wyglądał jak hebanowy płomień, bez rąk, głowy, nóg, po prostu hebanowy płomień. Falował, jakby nadal się tlił.
To na nim Wrześnie skupili swoją uwagę. Nie wiedzieli jak zareagować, nie mieli pojęcia na co patrzą.
- Co…co to jest? Przywidzenie? Wy też to widzicie? – zapytał Józef.
- Tak. – odpowiedziała Judyta. – Może to dusza Szymona, ukazała nam się po jego śmierci.
Nic z tych rzeczy.
Cała trójka rozejrzała się po sobie.
- Słyszeliście to? – spytał Rafał.
Józef przytaknął oniemiały.
- Jakby głos w naszych głowach.
Jestem nim w istocie. Ten niby płomień to moje ciało, moja skóra. Nazywam się Pientacz.
Wrześnie byli w szoku. Wszyscy myśleli to samo: CO DO CHOLERY?
Rzeczywisty surrealizm, czyli o drodze, śnie i lękach
Sny mogą pokazywać nam czego się obawiamy, czego pragniemy. Możliwe, że sny są mową podświadomości, której czasem nie pamiętamy, czasem nie rozumiemy, lecz ona nadal do nas przemawia.
Adam wziął bilet od kierowcy i ruszył przed siebie, rozglądając się za wolnym miejscem, a torba, którą trzymał w ręku, obijała się o fotele w wąskim przejściu. Młodzieniec usiadł za tylnym wejściem, bagaż położył obok nóg, po czym główne światło zgasło, a autobus ruszył. Paliły się jedynie małe lampki przy podłodze, tworząc półmrok w środku. Adam powiódł wzrokiem po fotelach i dostrzegł czubki głów siedzących przed sobą ludzi.
Młodzieniec nie mógł doczekać się końca podróży, lecz jednocześnie się go obawiał. Było to sprzeczne połączenie, spowodowane jego niepewnymi odczuciami związanymi z przyszłością.
Założył na uszy słuchawki, włączył ścieżkę dźwiękową thrillera science fiction: Mechanizm lęku. Następnie półleżąc w fotelu, skupił się na muzyce. Melodia była wolna, lecz nastrojowa i poważna.
Adam oparł głowę o zaparowaną szybę, trwała za nią ciemność wieczoru, która tego dnia była jakaś podstępna, chciwa, niebezpieczna, jakby tylko czekała, kiedy ktoś w niej zbłądzi i w jej mrocznym wnętrzu nie zauważy przepaści..
Nagle.. W autobusie został tylko Adam, a karoseria pojazdu z dźwiękiem (...)
--- cały tekst ---
jakbym zmysłów nie posiadał
brak czegokolwiek, wena i chęci
ich nie ma od dawna i nie wiem
o czym wers będzie następny
potrzebuję impulsu, nagłego
zrywu, jakichś pozytywów życia
twórczo-rozwojowy tu zastój
oraz potężna cielesna chcica
pisanie tego idzie mi zupełnie
szorstko, bezcelowo i bezrady
jakbym kręcił maglem próbując
wycisnąć wodę z mokrej skały
napisać coś pięknego
z Twych oczu czerpać wenę
ze skóry litery pozbierać
i stworzyć co na niebie
Twe imię w chmurze wykuć
zaś moje wiatrem będzie
a ten, Twój obłok otoczy
czujesz? od razu cieplej
która z Was mnie zgłębi?
wkroczy do środka głowy
zobaczy z czym jem myśli
ujrzy fazę twórczej strony
która z Was na zawsze
zaprzyjaźni się z sercem?
ona wejdzie do mej duszy
dziwaczne zwiedzi wnętrze
poczuje bezsilne chwile
stany odczepienia i bólu
lecz dzięki niej używałbym
(...)
--- cały tekst ---
erotyczny słowotok
kolejna jego tura
nastrajam myśli
będziesz słuchać
subtelność za burtą
będzie nachalnie
sprośnie i mocno
ledwo oddech łapiesz
zdarłem z Ciebie
sukienkę w kwiaty
i jak druga skóra
przyległem ciasny
czujesz moje ciało
na własnym, ciepła
mieszają się nasze
jesteśmy gorącem Etna
całowałem usta, teraz
wargami obłapiam szyję
krew buzuje w Tobie
(...)
--- cały tekst ---
ostatnio nie jesteś
w mojej głowie jedyna
kolejna ciemnowłosa
w myślach przebywa
gdy mam dni w próżni
gdy tak bardzo bolisz
kiedy godziny głuche
ona do jaźni przychodzi
i w chwilach tych słabości
szczelnie wypełnia umysł
ale w porównaniu z Tobą
to najwyżej sekundy
ona ma tylko ponętność
Ty to absolutny urok
dotyk ogromnie ważny
lecz ciało jakby skorupą
ku Tobie więź mocniejsza
ona niejako na dokładkę
posprzątać gruzowisko
(...)
--- cały tekst ---
