19 lutego 2012

poezja

somebody man
somebody man

opadanie

jestem szary świtem w mieszającej się dwoistości
zlany budzę się potem wcześniej odrętwienie
lecę wróblem podły kundel
sypię popiół na głowy zdziwionym przechodniom

jestem biały za dnia w basenie twego wzroku
padam śniegiem po dachach chodnikach
prawie nigdy rozlany mlekiem płynę
porzucony gdzieniegdzie szkielet praprzodków

jestem czarny w rozmazanym tuszu rzęs
pylę sadzą z niezagaszonego pieca
biegnę brudna świnia z marginesu
upierdolić błotem czysty dywan

jestem szary...

Szel
19 lutego 2012 o 15:41

czytalam juz ten wiersz na lit. ale nie zostawilam komentarza, bo nie mam tam edycji...ale kto wie moze skorzystasz z mojej sugestii...nie ulega dla mnie watpliwosci ze powtorzenia 'jestem' zastosowales celowo...ale gdybys je tak poumieszcza na koncu wersow? nabralyby dwoznacznosci..co o tym sadzisz?_cieplutko Ktory:)

zgłoś

somebody man
19 lutego 2012 o 16:01

ciekawa koncepcja...

zgłoś

Szel
19 lutego 2012 o 16:05

bo zobacz pierwszy wers 'szary świt w mieszającej się dwoistości jestem' mozna by nad tym wierszem jeszcze poglowkowac:)

zgłoś

somebody man
19 lutego 2012 o 18:43

hmm...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się