jestem szary świtem w mieszającej się dwoistości
zlany budzę się potem wcześniej odrętwienie
lecę wróblem podły kundel
sypię popiół na głowy zdziwionym przechodniom
jestem biały za dnia w basenie twego wzroku
padam śniegiem po dachach chodnikach
prawie nigdy rozlany mlekiem płynę
porzucony gdzieniegdzie szkielet praprzodków
jestem czarny w rozmazanym tuszu rzęs
pylę sadzą z niezagaszonego pieca
biegnę brudna świnia z marginesu
upierdolić błotem czysty dywan
jestem szary...
czytalam juz ten wiersz na lit. ale nie zostawilam komentarza, bo nie mam tam edycji...ale kto wie moze skorzystasz z mojej sugestii...nie ulega dla mnie watpliwosci ze powtorzenia 'jestem' zastosowales celowo...ale gdybys je tak poumieszcza na koncu wersow? nabralyby dwoznacznosci..co o tym sadzisz?_cieplutko Ktory:)
zgłoś
ciekawa koncepcja...
zgłoś
bo zobacz pierwszy wers 'szary świt w mieszającej się dwoistości jestem' mozna by nad tym wierszem jeszcze poglowkowac:)
zgłoś
hmm...
zgłoś