26 listopada 2019

poezja

drachma
drachma

Z popielnika

już mi się nie chce
pragnę jedynie zdążyć opuścić
piękną katastrofę
niemożności
 
gdy ciało którym zawiaduję
odmówi posłuchu
i stanie się głuche
na moje skomlenie
wstań chwyć idź
 
już mi się nie chce
pokładać nadziei w sztuce
wierzyć w to
handmade w wolierze
falbany piłki lotki
pióra
 
za które świat przyznaje
granty
swoim z odpowiednią
ilością punktów
za pochodzenie
nie należę do sfer
więc nic z tego nie będzie
 
no chyba że stanę się
sztuką mięsa
wiszącą u rzeźnika
i rozłoży mnie
na czynniki pierwsze
francis bacon

alt art
26 listopada 2019 o 10:06

pewny, kończy we wątpliwości..

zgłoś

Weronika
27 listopada 2019 o 19:46

pewny się nie kończy nigdy..

zgłoś

brutonbend
26 listopada 2019 o 13:43

sflaczały zegar to Dali:)

zgłoś

drachma
26 listopada 2019 o 20:50

Bacon bardziej mi tu odpowiadał, bo dokonywał dekonstrukcji osób portretowanych niczym rzeźnik ;-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się