jeśli pozwolisz przenikanie zacznę wieczorem
by zakończyć nad ranem świeżą kawą do łóżka
kiedy cię zaskoczę wpatrzony jak w obrazek
wrotami do światłości
dojrzałą brzoskwinię objem do pestki
niekończącą się wędrówką od ud do ust
w rytmie na dwa spłoną posłańcy anioła
gdy demon nocy zbierze żniwo psychozą żywiołu
aktem oddania zakwitnie wiśniowy sad
a zjednoczenie zmiesza płyny
bez zbędnych pytań
zakładając uśmiech na mój strach
nie wystawisz pokwitowania
na śniadanie o 20.00 :))) romantycznie u Ciebie :)
zgłoś
:)))
zgłoś
:))) super
zgłoś
dziekuję aniu ...:))) cieplutko :)))
zgłoś
:*
zgłoś
figlarny ;) nie wiem czy starczy Ci sił do rana, czy maszt wytrzyma i okręt nie zatonie.... ;)))) do łódki nawet nie wsiadam.... kilka zatonęło pod moją komendą - czytałeś zdaje się u mnie ;*
zgłoś
czytałem ... :))) niezaniedbany maszt ... wytrzymuje wszystko :)))
zgłoś
nie każ mi sprawdzać ;)) a nadmiar testosteronu przelej na papier ;>
zgłoś
nie wszystkim da się ...splamić papier ...:)))
zgłoś
Kajusie-Gratusie, cel osiągnięty; kobietki się łaszą. Gratuluję ;) przyroda w tym wierszu tętni życiem. Aby do wiosny. Pozdrawiam
zgłoś
Robercie lisku ;) ... to nie było moim celem, ale to bardzo miłe za to ...:))) pozdrówka ...:)))
zgłoś
A ja mogę tylko od tyłu, bo Żydówka, wiesz...chcesz?
zgłoś
wal się
zgłoś