płomieniem nowego edenu
zjadam zakazany owoc
wyczerpany pożądaniem
smakując w międzyłykach
spalam świty każdym zmysłem
niegasnącym żarem
celebrując dym pierwszego papierosa
błogosławię
szaleństwo chwil
ofiarowałaś rozpalone
wilgotne pomięte prześcieradło
wszystko pamięta
śpisz wtulona w rozkosz
patrzę
w zachwycie nad niezmiennością piękna
usypiam nieziemskość myśli
na podbrzuszu
w podziwie składam hołd bijąc czołem
dziękuję naturze i bogu
jest wielki w swojej wirtuozerii
naprawdę wiedział
rzeźbiąc ewę z mojego żebra
:))) pięknie ... powiedziane Magdaleno :)))
zgłoś
równie cieplutko :)))
zgłoś
JAdam:)))))
zgłoś
co wyżebram:)))
zgłoś
:)))) dzieki wiesiu :)))pozdro
zgłoś
:))) tak...
zgłoś
ja żebrodam:))
zgłoś
:))) łamigłówka :)))
zgłoś
Prawdziwie ludzki ten Adam, dlatego nie mam do niego żadnych pretensji, bo też jestem człowiekiem.
zgłoś
:)))
zgłoś
super :)))
zgłoś
dziękuję Aniu ... :))) jak zawsze :)))
zgłoś
do lekkiej korekty, ale robi wrażenie. hohoho. :)
zgłoś
zrobiłam sporą korektę, ale coś mi walnęło i zniknęła, więc musisz sam. :))) była spora, niestety :))))
zgłoś
noooooo, adam! masz za to wiersza! :))))) i popraw wiersz, uporządkuj! i skróć o połowę. buziaki! :P
zgłoś
Zrezygnowałabym z "pożądaniem" i "rozkosz". Poza tym puenta do lekkiego liftingu... Trafił do wyobraźni :-) Pozdrawiam :-)
zgłoś
a ja wycięłabym: " wtulona w rozkosz" bo wtedy jest takie specyficzne napięcie które rośnie, by potem ujrzeć pięknego Adama :)
zgłoś
Aż Ty Adamku jeden tylko figle w głowie co z Ciebie wyrośnie:))) Nie wyrastaj plees:))))
zgłoś
to jedyne co mu wyszlo:)))) no postaral sie az zebra nie szkoda:)))
zgłoś
:))) mówisz o bogu czy o mnie ? :))) dzieki
zgłoś
Wiedział:)
zgłoś