Losie...mój losie


nadchodzą takie dni
kiedy usta co szeptały
kocham
spływają tym czymś
co nazwę wspomnieniem
będą piętnem na szyi pocałunków
które parzą
będąc kamieniem
moich własnych cierpień
 
zamknięciem rozdziałów
ścieżką
ścieżynką
z tego 
co pozostało by wierzyć w miłość
bańką mydlaną
które jako dziecina
puszczałem na schodach
ciesząc się światem
potrzebując kolejnych istnień
iskierek
na wyszywance która zwie się życiem
pod rozgwieżdżonym niebem

Szel
7 stycznia 2012 o 18:10

czasem trzeba pozwolic czemus umrzec, zeby znalesc nowe piekno:)

zgłoś

hossa
7 stycznia 2012 o 20:19

łojeżu

zgłoś

sikimora
7 stycznia 2012 o 20:22

To żart, prawda?

zgłoś

Jarosław Baprawski
7 stycznia 2012 o 21:02

...pozdrawiam Szeluś...:) ...pozostałych "odstrzelę "innym razem:)-pozdr.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się