Bez happy end

co się dziwić
że klisza czasami się rwie

skoro film zajechany do granic
a projektor z ubiegłego wieku
upomina się o smar 

tylko nieśmiertelny reżyser
bez kastingu obsadza kolejne role
racząc pełnym kielichem
idących na śmierć


pierdoląc zakończenie
sciska tą swoją tubę
i krzyczy

improwizuj bez kaskadera
niech poleje się krew

lub zdychaj

Szel
19 lutego 2012 o 15:51

no i nic tu po mnie, nie ma co naprawiac_cieplutko Jarku:)

zgłoś

Jarosław Baprawski
19 lutego 2012 o 20:00

...jeden się udał:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się