24 listopada 2011

proza

milena
milena

pętla

wdech

przewracam się leniwie na bok
co jest dlaczego twardo i gdzie się pokładasz
babo
przepraszam (to autobus)
po pracy przysnęłam
ok przystanek cholera nie mój
trudno, z buta - na senność dobre
nareszcie dom co jest kurde z kluczem
udało się
do diabła przecież w sklepie robię zakupy
jeszcze ser biały
sięgam
pod poduszkę
mam w dłoni pilota
no tak telewizor niedziela
prysznic kurek woda
zgłupiałaś? moje buty! idź do domu już piąta
racja wychodzę odpocznę
zamykam drzwi
nic z tego
 
jestem w autobusie

xsamanti14x
24 listopada 2011 o 21:40

droga bez powrotu ...

zgłoś

milena
24 listopada 2011 o 21:43

pętla....

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
25 listopada 2011 o 08:13

Zapętleni - czasami tak bywa:)

zgłoś

Magdala
25 listopada 2011 o 13:53

błogosławiona codzienność. Ty wiesz, że błogosławiona. czytałaś Mariannę :)) buziaki serdeczne. i przytulenia. :*

zgłoś

Spółka
26 listopada 2011 o 14:51

tak. piękny wiersz o braku akceptacji tego, co się posiada, a wł. w czym się jest. czasami nie ma wyjścia, czyli jedyne - zaakceptować i przystosować "tego" do swoich marzeń. bardzo dobry, dynamiczny, na plus oczywiście. pozdrawiam. :)

zgłoś

milena
26 listopada 2011 o 16:56

dziękuję,:) specjalnie dałam to w dziale proza....

zgłoś

Meris
26 listopada 2011 o 15:10

dobre!

zgłoś

milena
26 listopada 2011 o 16:58

dziękuję wszystkim za przeczytanie i dobre przyjęcie:))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się