20 marca 2012

fotografia

byłem...
byłem...

nie opuszczaj mnie

nie opuszczaj mnie

płakał jak pan wychodził i to jak.... http://www.youtube.com/watch?v=aHqVag-55_0&feature=related

RENATA
20 marca 2012 o 21:17

mój też płacze jak wychodzę

zgłoś

Patrycja
21 marca 2012 o 10:44

czasem wyjść trzeba, żeby później na psiowe chrupki wystarczyło;)

zgłoś

byłem...
21 marca 2012 o 10:47

wiem,wiem ale szkoda,że nie mam nagranego głosu to było niesamowite....

zgłoś

Patrycja
21 marca 2012 o 10:49

potrafię sobie wyobrazić, ja mam 3... płaczą jak muszę wyjść...

zgłoś

issa
21 marca 2012 o 11:05

Emanuje z tego zdjęcia subtelność z rodzaju, jaki z radością spotykam. Czyli, ona nie tkwi w tym, co na wierzchu. Jak jakiś neonowy gwóźdź programu. Na którym próbuje się zawieszać za ciężkie, w dodatku pochodzące często z sufitu, oczekiwanie, że automatycznie subtelność-gwóźdź będzie promieniować w jakieś "do wewnątrz", ścianę, w którą się wbija albo we własny metal czy co tam jeszcze. Jest tu właśnie całkiem na odwrót: to, co subtelne wewnątrz, naturalnie daje pokrewny sobie, nieoślepiający, cichy, łagodny, dyskretny blask temu, co widać. Fajnie, że zajrzałam. Pamiętam, jak kiedyś czytywałam książki o psach. Któryś z kynologów tłumaczył, że pies odczuwa tak, jakby nie było niczego oprócz "teraz". Zatem, jeśli poczuje się opuszczony, ma wrażenie, że to już będzie trwać wiecznie. I właśnie tę przerażającą go nieskończoność osamotnienia opłakuje. Bywałam takim zwierzęciem:) /że tak sobie pójdę śladami hossy :D, kiedy od czasu do czasu pokazuje własny zwierzyniec:)/ Dobrego

zgłoś

hossa
21 marca 2012 o 11:22

ha:) a ja człapie po Twoich śladach:) oczywiście jak je wypatrzę :) brakuje mi na trumlu leniwca sporo miejsca zajmuje w moim zwierzyńcu;) Tak się zastanowiłam czy bywałam takim psem? Bywałam, rzadko ale bywałam, tyle, że ja z tych psów, które liżą rany bez głośnego skomlenia, gdzieś w ciemnej norce. Ale to nie jest na dłuższą metę takie fajne.

zgłoś

issa
21 marca 2012 o 11:31

:) u mnie z kolei teraz skowyt nie wymaga żadnej szczególnej oprawy - jeśli akurat się zjawi, pozwalam mu być ze mną wszędzie, aż odejdzie, dokąd chce. Tyle że starannie dbam o jego potencjometr ;D dobrego, hoss [znickłam].

zgłoś

hossa
21 marca 2012 o 11:34

Dobrego i Tobie:) się okazuje, że i skomleć trzeba się w życiu nauczyć a wydawałoby się, że to jest takie naturalne, he ( jeżu, ja też do pracy )

zgłoś

...
21 marca 2012 o 20:30

ooo :(((

zgłoś

issa
22 marca 2012 o 09:22

tu też wróciłam. taki widać jednak powrotny tenTwójpies: trochę jak myty przez światło:)

zgłoś

kowalski jerzy
22 marca 2012 o 12:21

smutno mi się zrobiło :-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się