odkąd jesień, nosi przebiśniegi.
to nie schody, to uszy skrzypią mi
od nasłuchiwania, czy drewno jest
w stanie udźwignąć kolejną porcję
świętości.
przemykasz po nich żywszy o ponawianie,
kłębkiem rozwiniętych źrenic.
kiedy nawet percepcja podpowiada mi
że zniknę, czas na zastrzyk.
na odtrucie od tkania.
na strach
przemówił - refleksyjnie
zgłoś
Przemawia nawet do mnie. A nie rozmawiam ze swoimi tekstami, trzymam je na dystans. Allah akbar, a ścieżki JEgo niepojęte.
zgłoś