31 października 2011

poezja

Janusz Opyrchał
Janusz Opyrchał

ROK 1960

             WIOSNA
Wykluwa się
agrest
cierpkozielony
nie doczeka palety
rumieńców
przedwcześnie 
zjedzony


               LATO
Fioletowy
z przejedzenia
borówek
kalwaryjskich jagód
ucho w ucho
ze świerszczem
szalem strumienia
otulony
zasypiałem
w kołysce łąki
pod opieką
lasu


              JESIEŃ
Łaciate bydlę
na ugorze
kij w ognisko
wetknięty
szukający ziemniaka
węgielka
opowieści stworzone
wyrostków
a wokół
miniona teraźniejszość
kadzidłem wonnym
palonych badyli
kartoflanych czupryn
aż dech zapiera


               ZIMA
Na Mikołaja spadł śnieg
i to jaki śnieg
po pas
krzaki bukszpanu zasypał
i porzeczek
i róży
taki śnieg

I mróz tęgi na Mikołaja spadł
i to jaki mróz
do dna
termometru kreski upuścił
wiadro wody
i staw
taki mróz

I śni mi się na Mikołaja zima
i to jaka Zima

Darek i Mania
31 października 2011 o 18:55

ciekawy zapis

zgłoś

Janusz Opyrchał
31 października 2011 o 18:58

Nostalgia, Dariuszu, nostalgia...

zgłoś

Bogna Kurpiel
31 października 2011 o 22:23

Cztery Pory Roku - według Janusza:) Zima najbardziej przypadła mi do gustu, chyba przez tego Mikołaja. Pozdrawiam:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się