Odpłynąć w ostatnią peregrynację,
zacisnąć ręce na sterze,
czując jak chłód drewna,
przenika do mięśni.
Fale nucą refleksyjnie
psalm pięćdziesiąty pierwszy,
kołyszą na pożegnanie.
Nie dopłynę do Mekki,
obrócę kurs do wrót Edenu.
Eufrat wyleje łzami-
urodzajna będzie gleba.
Rzucę list za burtę,
pełen fraszek egzystencji,
niech stanie się pamiątką
dla nienarodzonych.
Bryza głaszcze zmęczoną twarz,
przegroda tańczy walc z tlenem.
Z ostatnim tchnieniem zatonę,
oglądając musical kolorów na niebie.
Ratty? przemyślisz? bo warto ? do których mieści przenika chłód z drewna? ręce, ta ich część współpracująca ze sterem, nie są raczej aż tak umięśnione? /// żegnając-na pożegnanie ? /// obrócić kurs? czy zmienić ?/// morska bryza ti raczej tautologizuje?, bo nie sądzę, by znaczenie tu miało dzielenie bryzy na morską czy lądową ?/// nozdrza- bój się boga Ratty, nie oszczpecaj się, nozdrza mają konie ? :) /// hey, ale pomyśl ?
zgłoś
Dziękuję! :)
zgłoś
Ratty? ale te mięśnie, o które pytałem? w pierwotnym brzmieniu brzmiały :) lepiej; nie rób, proszę, poprawek w panice li tylko dlatego, że komuś się mniej podoba czy stawia pytanie ; to przecież jest Twoje? hey
zgłoś
ciekawa treść :)
zgłoś
Miło mi :)
zgłoś
Masz rację, dziękuję za wszelkie wskazówki :)
zgłoś
A co do mięsni to chodziło mi o wszystkie jakie mamy w ciele, chodziło mi, że chłod czuć juz w każdym zakamarku ciała, że powoli ciepło duszy zaczyna ulatniać się.
zgłoś
no to się strasznie cieszę, ze masz duszę :)
zgłoś